Rysio w koronie je jogurt truskawkowy i nie pyta już czy król Baltazar ma coś wspólnego z Baltazarem Gąbką.
Od kilku dni alarm w telefonie przypominał mi o zrobieniu korony. W pracy zastanawiałam się czy mam w domu odpowiednie materiały, by ją wykonać i czy oby nie powinnam wyskoczyć, by kupić coś srebrnego, złotego, błyszczącego. Nie ma czasu. Potem - w domu - też nie ma czasu, bo zepsuła się pralka.
Zepsuta pralka oznacza piętrzącą się górę rzeczy do prania i poszukiwanie serwisu. Na kiedy przyjechać? Najlepiej dziś po południu, proszę pana. Pan przyjeżdża. A gdy odjeżdża, pralka oznajmia bezczelnie: "Nie piorę i już. Jak mnie jeszcze raz włączycie, to znowu wyleję." I wylewa. "Halo! Serwis, słucham. To znowu pani? Nie odpompowuje? Skoro wymiana hydrostatu nie pomogła, to znaczy, że programator wysiadł. Naprawa nieopłacalna." I dzień minął, a korony nie ma. A Jasełka w przedszkolu Rysia tuż tuż.
Sprawa jest poważna, bo Rysio będzie królem Baltazarem. Porzucam więc zbuntowaną pralkę i poszukiwania jej godnej następczyni. Zamieniam się w złotnika. Rysio pomaga. Starsi bracia też. Powstaje dzieło: korona z prawdziwego srebra, wykończona lśniącymi brylantami, ozdobiona szczerozłotym misternym wzorem, wysadzana zielonymi szmaragdami. Jest błyszcząca i duża. Bardzo podoba się Rysiowi. Rysio w koronie je jogurt truskawkowy i nie pyta już czy król Baltazar ma coś wspólnego z Baltazarem Gąbką. I nie narzeka, że fajniej ma król Kacper, bo nie jest gąbką albo że wolałby dawać Jezusowi złoto, a nie mirrę. Teraz Rysio swoją rolę recytuje bezbłędnie z dumą i powagą. Skleja obrazy z ostatnich dni w jedną całość - kolędy, szopkę, anioły i gwiazdy na choince. Opowiada mi historię narodzin Jezusa. "Mamusiu, w szopce w kościele nie było pasterzy. Powinni przecież być pasterze. Gdzie są pasterze?"
Będą pasterze. Będą anioły. Będzie Święta Rodzina. I trzej królowie. W przedszkolnych Jasełkach w swoich życiowych rolach wystąpią razem z Rysiem - Gracjan, Grześ, Rafał, Szymon i Tadzio wraz z całą grupą pięcioletnich przedszkolaków. Będą mamusie, tatusiowie, babcie, dziadkowie.
I ja będę. Odwołam umówione spotkanie i powiem, że muszę wcześniej wyjść. Koledzy spojrzą ze współczuciem pomieszanym z politowaniem: "Idź kobieto. Skoro musisz...". Pewnie gdybym była Tatą Tygrysem i jako tata powiedziała, że idę na Jasełka do przedszkola byłoby: "Och! Jaki wspaniały tata. Jak zaangażowany! Idzie na Jasełka do synka!". Mamy tak nie mają. Trudno. To nieważne. I pralka nieważna. Ważne, że wzruszę się do łez, a na koniec przytulę mojego Rysia. Przyjedziemy do domu i będziemy śpiewać kolędy.
Mama w pracy - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej
Joanna Paciorek - społecznie: współzałożycielka i wiceprezes zarządu Fundacji Świętego Mikołaja; zawodowo: menedżer w międzynarodowej korporacji finansowej; prywatnie: od 16 lat zakochana w swoim mężu żona, mama trzech synów, jachtowy sternik morski.
Dołącz do Mamy na Facebooku
Przeczytaj poprzednie wpisy