<?xml version="1.0"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Teologia Polityczna - Strona startowa - Portal</title>
		<link>http://www.teologiapolityczna.pl/home/</link>
		<atom:link href="http://www.teologiapolityczna.pl/home/" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<description></description>

		
		<item>
			<title>Dyskusja: Hitoria Ukrainy - wizje przeszłości na Ukrainie Zachodniej i Wschodniej</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/dyskusja-hitoria-ukrainy-wizje-przesz-o-ci-na-ukrainie-zachodniej-i-wschodniej/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8575resizedimage323449-HistoriaUkrainy.JPG&quot; width=&quot;323&quot; height=&quot;449&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;&lt;strong&gt;Ukraina jakiej nie znacie!&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;2 marca (piątek) &lt;br/&gt;g.17.00,&lt;br/&gt;Biblioteka Uniwersytecka&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;„Wizje przeszłości na Ukrainie Zachodniej i Wschodniej” – to tytuł kolejnej debaty w ramach projektu „Dialog pamięci historycznych w Europie Środkowo-Wschodniej” realizowanego przez Muzeum Historii Polski i Instytut Historii Litwy. Współczesna Ukraina jest podzielona pod względem politycznym na część wschodnią i zachodnią. Różnicę tę wzmacnia głęboki podział w pamięci historycznej. Omówi go prof. Volodymyr Kulyk z Kijowa. Dr Jenny Alwert (Halle) w oparciu o najnowsze badania opinii publicznej poszuka elementów pamięci historycznej wspólnych dla całej Ukrainy.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Prof. Tomasz Stryjek (ISP PAN Warszawa) opowie o&lt;br/&gt;postrzeganiu dziejów Ukrainy w Polsce i dziejów Polski na&lt;br/&gt;Ukrainie. Od kilku miesięcy w Wilnie i w Warszawie odbywają się spotkania z cyklu debat historyków polskich,litewskich, białoruskich, ukraińskich i rosyjskich poświęconych pamięci historycznej w naszym regionie. Ich organizatorami są Instytut Historii Litwy Litewskiej Akademii Nauk i Muzeum Historii Polski.&lt;br/&gt;Celem jest zapoznanie się z różnymi punktami widzenia na wspólną przecież historię i zrozumienie racji przedstawicieli poszczególnych krajów. Organizatorom zależy przede wszystkim na stworzeniu forum, na którym postawione zostaną problemy trudne, niekiedy zatruwające wzajemne stosunki między naszymi narodami. Być może uda się zbudować jakieś wspólne stanowisko, ale nie ono jest&lt;br/&gt;najważniejsze. Najważniejsze jest zapoznanie uczestników z wrażliwością historyczną właściwą Polakom, Litwinom, Białorusinom, Ukraińcom i Rosjanom po to, abyśmy rozmawiając o wspólnej historii wzajemnie się nie ranili w sposób często nieświadomy, jak to niekiedy zdarza się dziś.Program debat przewiduje poruszenie kilkunastu zagadnień. Na koniec, w czerwcu 2012 roku zorganizowana zostanie debata podsumowująca, a cały program ma ukoronować wydanie książki w językach polskim, litewskim, białoruskim, ukraińskim i rosyjskim.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Organizatorzy: Muzeum Historii Polski w Warszawie, Instytut Historyczny UW &lt;br/&gt;i Instytut Historii Litwy&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;2 marca 2012 (piątek), g. 17.00&lt;br/&gt;Biblioteka Uniwersytecka, sala 316&lt;br/&gt;Ul. Dobra 56/66&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;&lt;br/&gt;Wstęp wolny!&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Kontakt do Organizatorów (Muzeum Historii Polski):&lt;br/&gt;Elzbieta Lichocka&lt;br/&gt;elzbieta.lichocka@muzhp.pl&lt;br/&gt;Tel. 22 219013&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapraszamy!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 23 Feb 2012 09:30:00 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/dyskusja-hitoria-ukrainy-wizje-przesz-o-ci-na-ukrainie-zachodniej-i-wschodniej/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Jerzy Lackowski: Emocje wokół likwidacji szkół</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/jerzy-lackowski-emocje-woko-likwidacji-szko/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/7272resizedimage550261-szkolapolska.jpg&quot; width=&quot;550&quot; height=&quot;261&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Obserwacja działań MEN w ostatnich latach skłania do rozważenia kwestii likwidacji ministerstwa edukacji i jego agend&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br/&gt;Corocznie styczeń i luty upływają w oświacie pod znakiem konfliktów związanych z likwidowaniem i przekształcaniem szkół, co wiąże się z koniecznością legislacyjnego sfinalizowania związanych z tym decyzji do końca lutego, czyli sześć miesięcy przed początkiem kolejnego roku szkolnego. Nie inaczej jest i w tym roku. Można stwierdzić, że oświatowy „sezon likwidacyjny” trwa w najlepsze, podobnie jak towarzyszący mu festiwal protestów i gorących sporów. Wszystko to dzieje się przy absolutnej bierności Ministra Edukacji Narodowej i kuratorów oświaty. Pomimo, iż za organizację sieci szkolnej odpowiadają w pełni lokalne władze, to jednak trudno zrozumieć niezauważanie samorządowych trudności z prowadzeniem oświaty przez ludzi odpowiedzialnych za polską edukację, czyli również za warunki nauczania młodych Polaków. Szczególnie w sytuacji, gdy owe trudności wynikają z fatalnych zasad finansowania lokalnej oświaty, za które odpowiedzialny jest rząd.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Skutki wadliwego modelu oświaty&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Z medialnych relacji wyłania się wręcz apokaliptyczny obraz dokonywanej przez samorządy zagłady placówek oświatowych. Tymczasem mamy do czynienia ze zjawiskiem wynikającym najczęściej z prób racjonalizacji wydatków oświatowych przez prowadzące szkoły jednostki samorządu terytorialnego. Chociaż zdarzają się również decyzje, które trudno zrozumieć w kontekście sytuacji finansowej danej placówki, jednak stanowią one zdecydowaną mniejszość. Z takimi decyzjami mamy do czynienia wówczas, gdy np. następuje przeniesienie i włączenie dużej, popularnej szkoły do szkoły małej i niepopularnej, dzięki czemu ta druga zostaje uratowana /szczególnie, gdy przenoszona szkoła dysponuje dobrymi warunkami lokalowymi/. W takiej sytuacji ludzie związani ze szkołą popularną mogą mieć w pełni uzasadnione wątpliwości i doszukiwać się w takiej decyzji nieracjonalnych powodów.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;To wszystko, co dzieje się wokół likwidacji szkół /placówek oświatowych/ wynika nade wszystko z braku precyzyjnie określonych zasad polityki edukacyjnej w Polsce, a szczególnie z braku krajowych standardów organizacji oświaty publicznej. W efekcie mamy np. do czynienia z istnieniem w miastach szkół tego samego typu, działających w podobnych obiektach, w których koszty kształcenia różnią się ponad dwukrotnie. Obserwujemy również brak spadku liczby osób zatrudnionych w oświacie wraz ze zmniejszaniem się liczby uczniów, co naturalnie zwiększa koszt kształcenia pojedynczego ucznia. Równocześnie w bardzo wielu miastach mamy do czynienia z co najmniej dziwnymi korelacjami w zbiorze szkół tego samego typu. I tak pomiędzy średnimi uczniowskimi kosztami kształcenia a efektami kształcenia występuje ujemna korelacja, a pomiędzy średnią liczbą uczniów w klasie a efektami dodatnia. Czyli uczniowie drożej kształceni /w niezbyt licznych klasach/ uzyskują gorsze wyniki niż ich koledzy mniej kosztujący podatnika. Tak na marginesie, warto zwrócić uwagę, iż ostatnio w konfliktach likwidacyjnych przeważają problemy właśnie szkół miejskich. Obserwując przebieg tych konfliktów widzimy często, iż ostateczna decyzja lokalnych władz wynika nie tyle ze względów merytorycznych, ile z siły szkolnych protestów. Tymczasem corocznego festiwalu likwidacyjnych emocji można by uniknąć lub chociaż zdecydowanie go zmniejszyć, gdybyśmy mieli w Polsce inny model oświaty, oparty o finansowanie szkół poprzez system bonu edukacyjnego. Innymi słowy, gdybyśmy wreszcie odrzucili biurokratyczny model oświaty i zdecydowali się na model, w którym budżet szkoły byłby wielokrotnością liczby jej uczniów. Oczywiście w takim modelu kluczowe znaczenie miałyby dwie kwestie: wyznaczenie wartości bonu dla szkoły danego typu na danym obszarze oraz określenie minimalnej liczby uczniów szkoły, przy której dysponowałaby ona budżetem zapewniającym jej działanie. Takie parametry powinny mieć ogólnokrajowy charakter i powinien za ich określenie odpowiadać rząd i działający w jego imieniu minister edukacji narodowej. Generalnie powinien on określać zasady krajowej polityki edukacyjnej i czuwać nad jej realizacją. Skądinąd warto zauważyć, iż pomimo obecności, już drugą kadencję, w koalicji rządowej partii ludowej nie podjęto dotychczas żadnych prac związanych z przygotowaniem realnego modelu oświaty wiejskiej w Polsce, a określenie standardowych, jednostkowych kosztów kształcenia jest w tym przypadku dużo bardziej skomplikowaną operacją niż w przypadku placówek miejskich.  &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dobry rząd, złe samorządy?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której rząd skutecznie wycofał się z prób uporządkowania kwestii finansowania szkół, pozostawiając je samorządom. Zresztą jestem przekonany, że gdy konflikty wokół likwidacji szkół jeszcze bardziej się zaostrzą to zobaczymy grzmiącego na samorządy premiera Tuska. Wówczas podobnie, jak w przypadku opłat przedszkolnych, zagra on rolę dobrego szeryfa, w roli czarnych charakterów obsadzając samorządy. Będzie miał ułatwione zadanie, gdyż obecny rząd przy różnych okazjach próbuje w takiej roli obsadzać samorządowców, przy okazji podejmowanymi decyzjami bardzo komplikując im życie. Takie zachowanie rządu Donalda Tuska jest szczególnie widoczne w kwestiach oświatowych. Począwszy od przedszkoli, w zasady finansowania których premier Tusk ochoczo zaingerował, pomimo braku subwencji z budżetu centralnego na ich prowadzenie, po sprawy nauczycielskich wynagrodzeń, podnoszonych rządowymi decyzjami bez odpowiedniego zwiększania kierowanej do samorządów subwencji. Czyli rząd, a szczególnie Donald Tusk występuje jako troskliwy opiekun nauczycieli, nie troszcząc się wcale o możliwości finansowe tych, którzy jego obietnice będą musieli spełnić. Taka beztroska polityka również jest przyczyną narastania kłopotów finansowych jednostek samorządowych.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Ministerstwo administracji oświatowej &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Warto zauważyć, iż w latach 2006 – 2007 z problemami uporządkowania kwestii finansowania polskiej oświaty próbowała się zmierzyć ówczesna wiceminister edukacji dr hab. Sylwia Sysko – Romańczuk i najprawdopodobniej, gdyby jesienią 2007 r. nie doszło do zmiany rządu to dzisiaj bylibyśmy w innej oświatowej rzeczywistości. Niestety po objęciu stanowiska ministra przez Katarzynę Hall całkowicie o tych sprawach „zapomniano”. Od 2008 r. mamy do czynienia ze stopniowym wycofywaniem się rządu z kreowania jakiejkolwiek sensownej polityki oświatowej. Tymczasem autentyczna reforma oświatowych finansów oraz zasad wynagradzania nauczycieli /wysokość nauczycielskich płac powinna autentycznie zależeć od jakości i efektywności pracy/ stanowi najpilniejsze zadanie, jakie ma do wykonania poważny minister edukacji w polskim rządzie. Bez nich będziemy mieli narastający chaos i dalsze obniżanie się jakości kształcenia. Tak na marginesie, trzeba zauważyć, że minister Hall doprowadziła do sytuacji, w której do minimum spadła przydatność kuratoriów oświaty dla nadzorowanych przez nie szkół /placówek oświatowych/ oraz prowadzących je samorządów, pomimo to zatrudnienie w nich wcale nie zmalało. Problem kosztów administracji oświatowej na różnych poziomach systemu jest skrzętnie przemilczany, tymczasem w ciągu ostatnich lat ich wskaźnik w uczniowskich kosztach kształcenia wzrósł. Uporządkowanie oświatowych finansów powinno zacząć się od precyzyjnego ukazania kosztów różnych aspektów jej funkcjonowania i likwidowania wydatków zupełnie niepotrzebnych z punktu widzenia jakości kształcenia młodych Polaków.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Konieczna zmiana modelu oświaty &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Samorządy nie mogąc liczyć na rząd muszą samodzielnie zmagać się z problemami finansowymi swojej oświaty. Stąd bierze się większość decyzji likwidacyjnych. Jednak zanim taka decyzja zostanie podjęta, należy przeanalizować szczegółowo koszty lokalnej oświaty oraz efekty kształcenia poszczególnych placówek i dopiero na podstawie takiej analizy podejmować ostateczne decyzje. Przy czym warto także korzystać z możliwości zmiany formuły organizacji szkół /placówek oświatowych/ poprzez przekazywanie ich do prowadzenia /z zachowaniem publicznego charakteru/ podmiotom obywatelskim. Skorzystanie z tej możliwości otwiera drogę do zmniejszenia kosztów działania szkoły, gdyż zasady pracy nauczycieli zamiast Karty nauczyciela reguluje wówczas Kodeks pracy. Trzeba jednak zaznaczyć, iż dla ucznia po tej operacji praktycznie nic się nie zmienia, gdyż w dalszym ciągu korzysta on ze szkoły powszechnie dostępnej /bezpłatnej/. W wielu miejscach Polski zmiana formuły organizacji pracy szkół publicznych przyczyniła się do ich uratowania, pomimo to można odnieść wrażenie, że istniejąca możliwość przejęcia szkoły przez podmiot niepubliczny stała się od kilku lat kwestią bardziej zapalną niż zagrożenia likwidacyjne. Jest ona atakowana jako element pozbywania się przez państwo odpowiedzialności za oświatę, tymczasem gdyby minister edukacji zechciał przygotować rozporządzenie określające ramowe warunki przejmowania i prowadzenia szkół przez podmioty niepubliczne to takie zarzuty byłyby zupełnie bezpodstawne. W przypadku naruszania przez podmiot prowadzący warunków umowy szkoła wracałaby do samorządu. W rzeczywistości główną przyczyną ataku na szkoły publiczne prowadzone przez podmioty obywatelskie jest naruszanie przez nie istniejącego etatystycznego modelu oświaty. Budżet takich szkół jest bowiem wielokrotnością liczby ich uczniów, a ich losy /naturalnie również losy ich pracowników/ zależą od ich popularności, czyli dobre, popularne szkoły i ich pracownicy mogą na takiej zmianie skorzystać. Skądinąd warto zauważyć, że np. w Holandii taka formuła działania szkół publicznych dominuje od prawie stu lat i wcale nie zaszkodziło to jakości kształcenia młodych Holendrów. Podobnie w krajach anglosaskich mamy coraz więcej szkół działających w takiej formule /szkoły czarterowe/.      &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br/&gt;Na poziomie samorządu można wprowadzić finansowanie szkół poprzez system bonu oświatowego z wyposażeniem dyrektora szkoły w pełne kompetencje zarządzania nią oraz dopuścić pełną wolność wyboru szkoły przez uczniów /ich rodziców/. W takim przypadku samorząd określałby swoje lokalne standardy organizacji oświaty. Wówczas ewentualna likwidacja szkoły byłaby finałem naturalnego procesu zmniejszania się liczby jej uczniów, czyli szkoła by zwyczajnie wygasała. Natomiast nie byłaby zagrożona żadna popularna szkoła. W systemie oświaty opartym o precyzyjnie określone standardy uniknęlibyśmy corocznych emocji radnych, mieszkańców oraz szkolnych środowisk, a szkoły musiałyby rywalizować o uczniów jakością swojej oferty edukacyjnej. W takim systemie nastąpiłaby racjonalizacja wydatków oraz poprawa jakości kształcenia i podatnik przestałby utrzymywać kompletnie niepotrzebne jednostki administracji, a dyrektor szkoły byłby w pełnym tego słowa znaczeniu osobą za nią odpowiedzialną.      &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;MEN do likwidacji?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Obserwacja działań MEN w ostatnich latach skłania do rozważenia kwestii likwidacji ministerstwa edukacji i jego agend. Poczynione w ten sposób oszczędności mogłyby zostać skierowane na zwiększenie wydatków związanych z rzeczywistą edukacją młodych Polaków, a poza tym uwalniając się od urzędników minister Szumilas uchronilibyśmy polskie dzieci przed kolejnymi szkodliwymi dla nich pomysłami w stylu nowej podstawy programowej, czy bałaganu związanego z ich wdrażaniem. Od 2008 r. ministerstwo edukacji jest bowiem nieobecne w kwestiach rzeczywiście ważnych dla poprawy jakości kształcenia młodych Polaków, przejawia natomiast aktywność w działaniach dla tej sprawy marginalnych, ale za to bardzo kosztownych, a efektem jego działań jest oświata o iluzorycznych wymaganiach i coraz niższej jakości kształcenia.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;em&gt;Jerzy Lackowski&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 12:00:50 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/jerzy-lackowski-emocje-woko-likwidacji-szko/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Zostań wolontariuszem Teologii Politycznej!</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/zosta-wolontariuszem-teologii-politycznej/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8422resizedimage10050-Copy-2-of-logoteologia.jpg&quot; width=&quot;100&quot; height=&quot;50&quot;/&gt;Teologia Polityczna nie istniałaby bez naszych wolontariuszy. Dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu naszych przyjaciół istnieje strona TP, ukazują się na niej nowe teksty, odbywają się spotkania. Z pomocą wolontariuszy wydaliśmy dotychczasowe numery rocznika i większość książek. Abyśmy mogli dalej wypełniać naszą misję i się rozwijać, potrzebujemy nowych współpracowników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapraszamy do współpracy wszystkich sympatyków Teologii Politycznej.&lt;/p&gt;
&lt;h5&gt;Jak możesz pomóc:&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;- współorganizować spotkania Teologii Politycznej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- współpracować przy prowadzeniu działów na stronie &lt;strong&gt;teologiapolityczna.pl&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- tłumaczyć, redagować i korygować teksty&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- realizować projekty graficzne&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- robić zdjęcia lub filmy&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- koordynować sprzedaż publikacji&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- wspomagać działania promocyjne&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- zaproponować własny pomysł na wsparcie działań redakcji&lt;/p&gt;
&lt;h5&gt; Jeśli chcesz:&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;- dołączyć do grona współtwórców Teologii Politycznej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- przyczynić się do pobudzania dyskursu publicznego i rozwijania myśli konserwatywnej i chrześcijańskiej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;- zdobyć konkretne umiejętności i doświadczenie zgodne z twoimi zainteresowaniami...&lt;/p&gt;
&lt;h5&gt; Napisz do nas:&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;mailto:redakcja@teologiapolityczna.pl&quot;&gt;redakcja@teologiapolityczna.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyślij swoje CV wraz z następującą notką:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt; Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Fundację Świętego Mikołaja dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dn. 29.08.97 Dz. U. 133 Poz. 883).&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mile widziany list motywacyjny.&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 12:12:56 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/zosta-wolontariuszem-teologii-politycznej/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Joanna Kalicka: Czego się boją (młodzi) Niemcy?</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/joanna-kalicka-czego-si-boj-m-odzi-niemcy/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;center&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/assets/aktualnosci/NinaPauer2.jpg&quot; width=&quot;563&quot; height=&quot;384&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;&lt;em&gt;(Na zdjęciu Nina Pauer, fot. Dennis Williamson)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Ale czego można się bać, będąc niemieckim dwudziesto-, trzydziestolatkiem?  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br/&gt;Trudno tę książkę przegapić, chodząc po berlińskich księgarniach. Po pierwsze z powodu jaskrawego, łososiowo-morelowego koloru okładki. Po drugie ze względu na tytuł: deklarację w pierwszej osobie liczby mnogiej – zjawisko rzadko spotykane w kraju, w którym każde publiczne powołanie się na realną, nieskonstruowaną wspólnotę, na jakieś poważnie traktowane „my”, wzbudza podejrzenia o faszystowski z ducha zamach na wolność jednostki. Tytuł ten nie wzywa jednak do wyjścia na ulicę i tak popularnego ostatnio oburzania się sytuacją społeczno-polityczną. „(Nie) boimy się” – takie zdanie wybrała młoda niemiecka dziennikarka z Hamburga na tytuł swojej debiutanckiej książki. Nina Pauer (rocznik 1982) opisuje w niej życie Bastiana i Anny, a zarazem szkicuje zbiorowy portret swoich rówieśników, którzy pod maską ironii i wyluzowania skrywają głębokie lęki. Stąd też i podtytuł książki: „Grupowa terapia pokolenia”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale czego można się bać, będąc niemieckim dwudziesto-, trzydziestolatkiem? Pauer opisuje przecież generację wychowywaną w warunkach cieplarnianych. Co prawda pierwsze wspólne wspomnienie tego pokolenia to wybuch elektrowni w Czarnobylu – jednak jeśli kogokolwiek on tak naprawdę przestraszył, to chyba tylko rodziców ówczesnych parolatków. Opowieści o zagrożeniach związanych z zimną wojną też szybko się skończyły – mama małej Niny uznała, że może to ją przyprawić koszmary. „Nie nabawiłam się koszmarów” – pisze Pauer. „Wielki świat pozostał za drzwiami. U nas w środku wszystko było dobrze”. I tak też pozostało. Wychowaniu, jakie pokolenie to otrzymało w następnych kilkunastu latach, przyświecały szacunek dla jednostki i idea samorealizacji, wspieranej hojnie przez niemieckie państwo dobrobytu. „To kraj ograniczonych niemożliwości” – nie od parady śpiewa w ten sposób o Niemczech wokalistka kultowej grupy „Wir sind Helden”, Judith Holofernes (rocznik 1976), przez samą Pauer uznawana za głos pokolenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Całe to niezwykłe uprzywilejowanie obróciło się ostatecznie przeciwko młodym. Szlachetny ideał samorealizacji w praktyce sprowadza się bowiem do koszmarnej presji nieustannego pięcia się w górę i optymalizacji wszystkich czynności życiowych – od pracy, przez kontakty towarzyskie aż po stosunki męsko-damskie. Młodzi ludzie, przed którymi świat stoi otworem, stoją w jego drzwiach niezdecydowani, w którą stronę pójść (tak jak książkowy Bastian, który nie jest w stanie od lat skończyć studiów, a czasem nawet wyjść z domu i zrobić zakupów) lub pędzą przed siebie bez namysłu, tylko po to, żeby nie stać w miejscu (jak Anna, która bardziej od porażki boi się chyba tylko przeciętności). Za ich plecami nieustannie czai się strach, że z jakichś powodów nigdy nie staną się swoją najlepszą możliwą wersją, nigdy nie zaczną żyć swoim „właściwym” życiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyżby po prostu zepsuł ich długoletni dobrobyt, który od jakiegoś czasu okazuje się zbudowany na niezbyt stabilnych podstawach, do spółki z wymagającym coraz większej elastyczności rynkiem pracy? Takie tłumaczenie wydaje się Pauer nie wystarczać. Wskazuje jeszcze dwa inne, dużo bardziej konkretne przekleństwa młodych Niemców. Pierwsze to rodzice z pokolenia 68’, którzy od początku traktowali swoje dzieci podmiotowo i starali się z nimi przyjaźnić. Nie było się więc przeciw komu buntować, więcej – jakikolwiek bunt wobec pokolenia zawodowych buntowników wydawał się od początku jedynie żałosną imitacją. Wieczne porównywanie się z rodzicami, którzy „już wszystko wypróbowali”, pociąga również za sobą organiczną niezdolność do politycznego zaangażowania. Jasne deklaracje ideowe wiążą się bowiem z ryzykiem śmieszności i utraty wyluzowanego image’u, który jest główną wartością na towarzyskim rynku i pancerzem chroniącym wystraszone „ja” przed zbyt wścibskim wzrokiem innych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Główną sceną, na której rozgrywa się ów luzacki spektakl, są media społecznościowe - przekleństwu numer dwa na imię Facebook. Nie było wcześniej pokolenia, które dysponowałoby możliwością tak łatwego kreowania swojego wizerunku na użytek szerokiej publiczności. Młoda generacja Niemców (i nie tylko Niemców) skwapliwie z niej korzysta, przez co przepaść między autokreacją a dramatyczną rzeczywistością, mierzoną w procentach osób cierpiących na problemy psychosomatyczne i korzystających z różnego rodzaju terapii, dodatkowo się pogłębia. Strach przed wypadnięciem z towarzyskiego obiegu jeszcze się wzmaga, odkąd jego wizualizację w postaci społecznościowej sieci można mieć nieustannie przed oczami we własnym smartphone’ie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pauer – swoją drogą absolwentka socjologii – wiedziona intuicją wspartą na rozmowach z rówieśnikami niezwykle trafnie diagnozuje podstawowe problemy swojej generacji i, jak sama mówi, spotyka się z żywym odzewem. Najlepszym dowodem, że coś jest nie tak, jest powódź poradnikowych wydawnictw, wylewających się z witryny każdego kiosku. Jednocześnie prawdziwy strach pozostaje tematem tabu, który można ewentualnie poruszyć na fotelu u psychoterapeuty, ale nie w rozmowie ze znajomymi. Książka Pauer została pomyślana jako terapia grupowa, której pierwszym etapem jest właśnie przełamanie tabu i wskazanie powszechności problemów, z którymi zmagają się młodzi Niemcy. Ona sama w wywiadach wyraźnie podkreśla, że należy rozróżnić problemy uprzywilejowanych od sztucznych problemów. Coś w tym jest – pierwszym krokiem do poradzenia sobie z własnym strachem jest przecież potraktowanie go poważnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozostaje jednak pytanie – co dalej? Konstatacja, że wokół nas pełno takich samych ludzkich wraków, krzepi na krótką metę. Pomysły emigracji dokądś, gdzie ludzie mają „prawdziwe problemy” albo zaangażowania się w pomoc „naprawdę potrzebującym” brzmią bardzo szlachetnie i nawet sensownie, gdyby nie niebezpieczna łatwość, z którą można je wpisać w wielki „Projekt Ja”. A to przecież obsesja na jego punkcie jest największym problemem młodej generacji. Świat, w którym alternatywność i niszowość dawno stały się mainstreamowe, wydaje się zawłaszczać każdą próbę życia poza systemem, błyskawicznie pozbawiając ją treści i autentyzmu. A jednak ciągle istnieją w nim miejsca i ludzie żyjący w sposób, który wyjątkowo trudno sprzedać. Ten brak powierzchownej atrakcyjności czyni ich prawdziwą alternatywą, ale zarazem sprawia, że wyjątkowo trudno na nich trafić. Może właśnie dlatego nowy biskup Berlina zdecydował się zamieszkać w zwykłej, komunalnej kamienicy poza centrum miasta i chodzi na zakupy do tureckiej piekarni?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Joanna Kalicka&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 09:32:54 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/joanna-kalicka-czego-si-boj-m-odzi-niemcy/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Jan Czerniecki: Ścieżyny na pustkowiu</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/jan-czerniecki-scie-yny-na-pustkowiu/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8535resizedimage543283-Pustyniaizajaszslajd.jpg&quot; width=&quot;543&quot; height=&quot;283&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Księga Izajasza jest bodaj najczęściej cytowaną przez chrześcijan częścią Starego Testamentu, bo w sposób wręcz zadziwiająco trafny zwiastuje Tego, który objawił Prawdę Nowego Przymierza. W tej to księdze pierwsi chrześcijanie szukali niemal, jak na starych zdjęciach, Jezusa, którego poznali osobiście czy poprzez przepowiadanie Apostołów. Zatrzymajmy się więc na chwilę nad &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/19-lutego-2012-vii-niedziela-zwyk-a-komentarz-o-jacka-salij/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;niedzielnym pierwszym czytaniem&lt;/a&gt;.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;em&gt;Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów.&lt;br/&gt;(&lt;/em&gt;Iz 43,18-19.21-22.24b-25)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;br/&gt; Sama księga była spisana najprawdopodobniej przez dwóch, być może nawet trzech autorów. Izajasz pierwszy (tzw. Proto-Izajasz, któremu przypisuje się rozdziały 1-39) był prorokiem żyjącym w VIII w przed Chrystusem nauczającym w królestwie Judy (tamtym czasie królestwo Izraela było już podzielone na dwa królestwa: królestwo Izraela – obejmujące większość pokoleń zajmujące północną część i królestwo Judy – mniejsze, ale z Jerozolimą), gdzie przez około 40 lat upominał kolejnych władców i wzywał do bezgranicznego zaufania Bogu. Jednak nie jego postać nas dzisiaj najbardziej interesuje.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt; Czytanie, które nam dziś Kościół poddaje pod rozwagę pochodzi od Deutero-Izajasza, który działa i naucza w czasie „niewoli babilońskiej”, która przyszła na królestwo Judy wraz z najazdem króla Nabuchodonozora II ok. 587 r. przed Chrystusem. Jerozolima została podbita, świątynia zrabowana i zniszczona, a mieszkańcy Syjonu przepędzeni na wygnanie w głąb Babilonii. Juda, co prawda przeżyła swoje bratnie królestwo – Izrael, które znalazło się w niewoli asyryjskiej już 721 r. (za działalności Proto Izajasza), jednak w końcu podzieliła jego przesiedleńczy los.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I w tym oto czasie – gdy Izrael jest na wygnaniu - prorok kieruje słowa Boga do swojego ludu, który traci wszelką nadzieję. Trzeba nam przypomnieć, że w czasach, o których mowa – utrata przez naród swojej państwowości ściśle powiązanej z bogami danego narodu – oznaczała utratę ochrony i wydanie na pastwę innych władców niebios i ich ziemskich namiestników. Dla Izraela oznaczało to, że wielki&lt;em&gt; Elohim&lt;/em&gt;, jest jednak słabszy od babilońskiego Szamasza. To jest prawdziwy skandal dla tego ludu. Bo jakże Bóg wszechwładny i potężny, który to wyprowadził Izraela z Egiptu trzymanego mocną ręką faraona (a każdy Izraelita czuł, że to jego Bóg ocalił - nie tylko przodków – historia była dla niego pogłębionym czasem teraźniejszym) teraz przegrywa z innym bogiem. Czyż w takim razie jest słabszy? Czy już stracił swoją moc? Czy następuje kolejne pokolenie bogów, którzy zrzucają z tronów poprzedników (jak w teogoniach przekazywanych z pokolenia na pokolenia w ludach Bliskiego Wschodu)?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; Izrael nie był wtedy jeszcze ludem wolnym od politeizmu. Wręcz przeciwnie, sam oddawał kult bogom ziemi Kaananu – Aszerze i Baalowi budując im tzw. wyżyny, czyli ołtarze ku ich czci. Jego pogląd na Jedyność swojego Boga przyjdzie właśnie w trudnym doświadczeniu wygnania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem swoista teomachia w oczach wyznawców Jahwe była ustanowieniem nowego porządku, w którym ich Bóg zdaje się ustępować miejsca bogu króla Babilonii. Musimy się wczuć w tę atmosferę, która była mocnym doświadczeniem zmiany hierarchii dotychczas nigdy niekwestionowanej. Jerozolima – miasto Boga, Jego dom – świątynia – jest zniszczona. Do tego miasto &lt;em&gt;Babel&lt;/em&gt; (Babilon) tryumfuje w pochodzie swojego króla. A miasta te reprezentują dwa porządki: Jeruzalem – miasto pokoju, dom Boga – święty Syjon, gdzie obecność Boga jest namacalna, gdzie ma się objawić &lt;em&gt;Emmanu-el&lt;/em&gt; – Bóg z nami, zwiastun przyszłego Edenu, albo jego teraźniejsza namiastka; i &lt;em&gt;Babel&lt;/em&gt; – miasto pychy i nieładu, naznaczone grzechem ludzi chcących uczynić się równymi Bogu realizując niejako pokusę węża przemawiającego do Ewy w Raju. Czy Izrael w tym doświadczeniu nie miał prawa szemrać i mówić: „Bóg umarł”, przegrał i został powalony?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym trudnym czasie wygnania – lecz niezwykle owocnym dla samookreślenia się narodu - kształtuje się zrąb interpretacji dziejów. Wyłania się kanon biblii hebrajskiej, gdy natchnieni -redaktorzy spisują historię swojego ludu. Jest to gorzka lekcja, historia Izraela jest w niej przedstawiana jako, z jednej strony historia niewierności, a z drugiej strony opowieść o nieustępliwym w swym działaniu Bogu, który zawiera kolejne przymierza ze swoim ludem. Imię Izajasz znaczy po hebrajsku Bóg-Zbawia (podobnie do imienia Jezusa: &lt;em&gt;Jehoszua&lt;/em&gt; – Bóg jest zbawieniem).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Izrael zaczyna czytać swoją historię poprzez pryzmat Boga doświadczającego swój lud trudnymi wydarzeniami; widzi słuszną boską karę za wielokrotne odstępstwa i niewierność ( której piękną figurę możemy przeczytać w księdze proroka Ozeasza).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bóg w tym ujęciu nie wchodzi w dialog z innymi bogami, ani nie walczy z nimi podług starej logiki teogonii – tylko skupia się na relacji do swojego ludu. Działa w historii, która nie jest prostym przełożeniem: Pomyślność narodu – bóg mocny (&lt;em&gt;el-gibbor&lt;/em&gt;), klęska narodu – bóg umarł, czy został powalony. Tu idzie raczej o relację Bóg – lud wybrany, gdzie nie ma już innych bogów, gdzie liczy się tylko to, co On-Bóg chce pokazać swojemu wybranemu ludowi poprzez historię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I oto w tym kontekście, na wygnaniu Bóg wypowiada ustami Deutero-Izajasza te słowa:&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;em&gt;Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;wskazując na niezwykłą, unikalną więź łączącą lud, który Bóg utworzył sobie (sic!), aby oddawał chwałę poprzez odnowienie mocy świadectwa zbudowanego na doświadczeniu cudów przez niego dokonanych. Izrael był niewierny, ale Bóg mu przebacza, jak małżonek - ze wspomnianej księgi Ozeasza - swojej żonie, która się oddała sakralnej prostytucji. Bóg nie chce pamiętać tych grzechów Jakubowi-Izraelowi.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;em&gt;Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest to obietnica najzupełniej czytelna dla Izraelitów mówiąca o ponownym wyjściu z niewoli. Znów przez pustynie jak za Mojżesza, lecz teraz prowadził będzie sam Bóg, będzie otwierał drogi i ścieżyny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pustynia jest miejscem szczególnym, to jest przestrzeń oczyszczenia, gdzie Bóg poddaje próbom lud i unaocznia mu, jak niewiele bez Niego znaczy. Gdzie można lepiej doświadczyć pustki, braku zabezpieczeń oraz wszelkich niedostatków, jak nie w tym miejscu? Tam też Bóg przemawia do serca człowieka, bo nic nie zagłusza tej mowy – nie ma ucieczki od „głosu wołającego na pustyni”. Tam też dokonuje się swoiste przejście będące oczyszczeniem ku nowemu Jeruzalem – &lt;em&gt;Ir-szalom­- &lt;/em&gt;miastu pokoju, które Bóg zamierza odbudować dla swojego ludu i zamieszkać z nim na wieki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyż to nie jest piękny zwiastun Ewangelii?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Jan Czerniecki&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/19-lutego-2012-vii-niedziela-zwyk-a-komentarz-o-jacka-salij/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Zobacz czytania na niedzielę i komentarz o. Jacka Salija&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Sat, 18 Feb 2012 18:10:14 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/jan-czerniecki-scie-yny-na-pustkowiu/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Teologia Polityczna w Prusie</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/teologia-polityczna-w-prusie/</link>
			<description>&lt;p&gt;Od początku semestru letniego Teologia Polityczna ma swoją półkę w Księgarni Naukowej im. Prusa na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8451resizedimage300225-ksiazkinapolcewPrusie.JPG&quot; width=&quot;300&quot; height=&quot;225&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8452resizedimage300190-Witryna-w-Prusieprzycieta.JPG&quot; width=&quot;300&quot; height=&quot;190&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znajdziecie na niej między innymi nasze najnowsze     książki:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8169resizedimage151200-tomaszmertakladka.JPG&quot; width=&quot;151&quot; height=&quot;200&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/tomasz-merta-nieodzownosc-konserwatyzmu-pisma-wybrane/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Nieodzowność konserwatyzmu. Pisma wybrane&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8454resizedimage151210-Aristookladka.JPG&quot; width=&quot;151&quot; height=&quot;210&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/eric-voegelin-arystoteles/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Arystoteles&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Już w kwietniu dołączy do nich nowy numer rocznika filozoficznego     &lt;strong&gt;„Teologia Polityczna”&lt;/strong&gt;. Zapraszamy!&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 13:16:51 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/teologia-polityczna-w-prusie/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Kinga Dygulska-Jamro: Stop aborcjom w Korei Południowej</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/kinga-dygulska-jamro-stop-aborcjom-w-korei-po-udniowej/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8430resizedimage559324-Koreanculture-Doljanchi-02.jpg&quot; width=&quot;559&quot; height=&quot;324&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Kinga Dygulska-Jamro, University of California, Los Angeles&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br/&gt;Półtora miliona dzieci ginie rocznie w Korei Południowej na skutek aborcji. Hierarchia Kościoła katolickiego w tym kraju wnosi o zmianę prawa.&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;W tym roku wielu zwraca uwagę na katastrofalnie niski przyrost naturalny. Doszło do tego, że Koreanki z obfitującego w dobra Południa rodzą dwukrotnie mniej dzieci od Koreanek z Północy. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;- Ustawa z lutego 1973 roku zachęca kobiety do uśmiercania dzieci – uważa biskup Gabriel Chang Bong-hun.  Co roku w tym czasie sprawuje on Eucharystię w intencji życia. &lt;br/&gt;Biskup odniósł się w tej wypowiedzi do ustawy zatwierdzonej podczas dyktatury wojskowej generała Pak Chung-hee, mówiącej o tym, ze każda ciąża pochodząca z gwałtu może zakończyć się aborcją. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Coraz wyższy poziom życia w Seulu idzie równolegle ze spadkiem dzietności, coraz większą liczba aborcji oraz najwyższym wskaźnikiem rozwodów w świecie. Koreanki z Południa próbują się wyrwać z tradycyjnych ról i coraz częściej przedkładają wykształcenie i karierę nad życie rodzinne. Niestety, często też traktują aborcję jako metodę kontroli narodzin. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Papież Jan Paweł II dwukrotnie odwiedził Koreę Południową i wywarł ogromny wpływ na świadomość katolików w Korei. Jest ich około ośmiu procent, czyli około pięciu milionów. To do nich głównie apeluje biskup Gabriel Chang, mając nadzieje że uda się zmienić prawo w tym kraju i przy tej okazji ochroni też kobiety innych wyznań – buddystki, protestantki i ateistki. Wartość życia od samego poczęcia jest bowiem ponadwyznaniowa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Kinga Dygulska-Jamro&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 09:21:30 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/kinga-dygulska-jamro-stop-aborcjom-w-korei-po-udniowej/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Jerzy Lackowski: Czym licea ogólnokształcące naraziły się Katarzynie Hall?</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/jerzy-lackowski-czym-licea-ogolnokszta-c-ce-narazi-y-si-katarzynie-hall/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/7272resizedimage562267-szkolapolska.jpg&quot; width=&quot;562&quot; height=&quot;267&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Potrzebna jest obywatelska akcja &quot;Ratuj licea&quot;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;div&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Pod koniec ubiegłego tygodnia w mediach  pojawiły się krytyczne teksty dotyczące cichej &quot;reformy&quot; szkół średnich,  fundowanej nam przez byłą minister edukacji Katarzynę Hall. Oto po  publikacji w &quot;Dzienniku - Gazecie Prawnej&quot; materiału (będącego impulsem  dla innych mediów) o zmianach, jakie nastąpią w szkolnictwie  ponadgimnazjalnym od 1 września 2012 r., można było odnieść wrażenie, iż  mamy do czynienia z podjęciem przez dziennikarzy kwestii całkowicie  nowych. Tymczasem zdemolowanie polskich szkół średnich nastąpi na  podstawie rozporządzenia MEN z 23 grudnia 2008 r. dotyczącego nowej  podstawy programowej kształcenia ogólnego. Wchodzi ona stopniowo do  naszych szkół od 01.09.2009 r.; wówczas pojawiła się w pierwszych  klasach szkół podstawowych i pierwszych klasach gimnazjów, a od września  2012 r. zawita również do pierwszych klas szkół ponadgimnazjalnych, w  których rok później dokona całkowitego przeobrażenia systemu kształcenia  ogólnego. Objęci nią uczniowie na pierwszej klasie LO zakończą  klasyczne, przedmiotowe kształcenie ogólne; na tym etapie edukacji po  raz ostatni wszyscy licealiści zetkną się z nauczaniem historii, fizyki,  chemii, biologii, geografii. Później będą uczestniczyć w kształceniu  silnie sprofilowanym. Ostanie dwa lata liceum ogólnokształcącego w  niewielkim zakresie będą przypominać znany nam ten typ szkoły. Będą one w  rzeczywistości czasem kształcenia, przygotowującego do podjęcia studiów  w określonym obszarze. W efekcie zamiast sprawdzonego systemu  dwunastoletniego kształcenia ogólnego, poprzedzającego podjęcie studiów,  młodzi Polacy będą mieli taką edukację tylko przez lat dziesięć, a  następnie przez dwa lata będą uczyć się w ramach zajęć przygotowujących  do przyszłych studiów, z uzupełnieniem zajęciami o charakterze  interprzedmiotowym typu przyroda dla humanistów oraz historia i  społeczeństwo dla młodych ludzi wybierających niehumanistyczne profile  kształcenia. W tym systemie uczeń w trakcie pierwszej klasy LO będzie  musiał podjąć decyzję o swojej przyszłej drodze edukacyjnej.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Jakkolwiek byłaby oceniana ta prawdziwa  rewolucja w naszym systemie oświatowym, to trzeba zauważyć, że jest ona  dokonywana przy znikomym zainteresowaniu obywateli, w większości  kompletnie nie zdających sobie sprawy z jej konsekwencji. Medialny  oddźwięk miały jedynie zmiany dotyczące edukacji historycznej, natomiast  pozostałe kwestie związane z nową koncepcją kształcenia ogólnego  praktycznie nie zostały zauważone. Zresztą skala rozmaitych zmian, jakie  wprowadziła do naszej oświaty Katarzyna Hall, w rzeczywistości  przewyższa tego typu działania poprzednich ministrów III RP, ministra  Handke nie wyłączając. Tymczasem w przestrzeni publicznej tak naprawdę  zaistniało tylko obniżenie wieku rozpoczynania przez polskie dzieci  obowiązku edukacyjnego. Być może pojawienie się problematyki zmian w  kształceniu na poziomie szkoły średniej w większości polskich mediów  doprowadzi wreszcie do poważnej debaty wokół tej kwestii.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Obserwując czteroletnią kadencję  Katarzyny Hall (skądinąd pierwszego ministra edukacji po 1989 r.  pełniącego swoją funkcję przez pełną parlamentarną kadencję), można było  dojść do wniosku, iż była ona przekonana, że posiada patent na  gruntowne zmienianie polskiej oświaty od przedszkoli do matury. Pomimo  zmasowanej krytyki większości swoich działań, realizowała je z żelazną  wręcz konsekwencją. Dodatkowo sprzyjało jej niewielkie zainteresowanie  Polaków sprawami oświaty. Warto dostrzec, że ludzie minister Hall  tłumaczyli najczęściej swoje działania pragnieniem poprawy jakości  kształcenia. Również praktyczne zlikwidowanie w Polsce liceów  ogólnokształcących jest przez nich podobnie wyjaśniane, co świadczy o  ich kompletnej ignorancji. Zresztą ostatnie lata za sprawą ich działań  przyniosły przyspieszenie kreowania w Polsce edukacji o obniżonych  wymaganiach i coraz niższej jakości kształcenia, nastawionej nie tyle na  troskę o rozwój każdego ucznia, ale o spełnianie rozmaitych  biurokratycznych wskaźników, nie mających żadnego związku z istotnymi  problemami polskiej edukacji.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zagrożenie zdemolowania polskich liceów  przez minister Hall sygnalizowało w przestrzeni publicznej kilka osób w  kraju, jednak bez żadnego odzewu ze strony mainstreamowych mediów.  Obecnie mamy właściwie ostatni moment na podjęcie (i tak już bardzo  spóźnionych) działań ratujących szkoły średnie przed dewastacją. Można  naturalnie pocieszać się, że wprowadzane zmiany pozwolą młodym ludziom  lepiej przygotować się do przyszłych studiów, kierując ich odpowiednio  wcześnie na ścieżkę kształcenia, najlepiej odpowiadającą ich  zainteresowaniom. Warto jednak zastanowić się nad konsekwencjami dla  uczniów, wynikającymi z błędnego wyboru dalszej ścieżki kształcenia.  Podejmowanie takiej decyzji w wieku lat piętnastu lub szesnastu  obarczone będzie ogromnym ryzykiem, a zmiana profilu kształcenia będzie  przedsięwzięciem niebywale karkołomnym i możliwym właściwie jedynie w  pierwszej fazie kształcenia sprofilowanego, czyli w trakcie nauki w  klasie drugiej LO (i to raczej w jej pierwszej części). Trzeba bowiem  pamiętać, że kształcenie w poszczególnych profilach będzie się poważnie  różniło, równocześnie realizowane na poziomie rozszerzonym przedmioty  będą następnie przedmiotami, do zdania których uczeń najprawdopodobniej  będzie zobowiązany na maturze. Skądinąd nie znamy jeszcze koncepcji  matury w roku 2015, czyli egzaminu skorelowanego z nową podstawą  programową, stąd też możemy jedynie domyślać się jej kształtu. O jakości  pracy urzędników MEN najlepiej świadczy wydanie dopiero na początku br.  (20 stycznia) rozporządzenia określającego ramowe plany nauczania w  &quot;zreformowanych&quot; szkołach średnich. Zresztą lektura owego rozporządzenia  była impulsem dla dziennikarzy do poważnego zainteresowania się  problemem, gdyż po niej nie ma już żadnych wątpliwości, że będziemy  mieli do czynienia z ograniczeniem kształcenia praktycznie w każdym  obszarze nauczania.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Prezentując nową podstawę programową  minister Hall powinna była równocześnie pokazać ramowe plany nauczania,  planowane dla związanej z nią koncepcji kształcenia oraz projekt  skorelowanych z nią egzaminów zewnętrznych, wówczas każda zainteresowana  osoba mogłaby w pełni ocenić planowane zmiany. Można domniemywać, iż  nie uczyniła tego albo z powodu niefrasobliwości, albo nie chcąc ukazać  konsekwencji swoich pomysłów. Sądzę, że gdyby od razu było wiadomo, co  czeka polskie szkoły średnie po 1 września 2012 r. to mielibyśmy do  czynienia z poważną kontestacją ministerialnych zamierzeń. Tymczasem  przyjęta przez ekipę minister Hall technika działania sprawiła, iż  demolujące polski system edukacyjny pomysły już mocno rozgościły się w  murach naszych szkół bez wiedzy o tym zdecydowanej większości Polaków.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Obecnie w Polsce potrzebna jest  obywatelska akcja &quot;Ratuj licea&quot;, która mogłaby zmusić polityków  rządzącej koalicji do krytycznej refleksji nad potężnym ryzykiem, jakie  niesie wejście nowej podstawy programowej do szkół średnich. Być może  ogólnonarodowa debata przyczyniłaby się do złagodzenia negatywnych  skutków, jakie przyniesie ona dla poziomu wykształcenia młodych Polaków.  W tej chwili mamy już ostatni moment, gdy można jeszcze dokonać korekt w  podstawie programowej dla szkół średnich, zachowując sprawdzone w  Polsce metody prowadzenia powszechnego kształcenia ogólnego, z  równoczesnym rozsądnym profilowaniem, wspierającym uczniów w dalszej  edukacji, ale nie zamykającym przed nimi żadnych możliwości wyboru  kierunku studiów.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Mam wrażenie, że ludzie minister Hall i  ona sama kompletnie zapomnieli o konieczności kreowania elastycznych  modeli kształcenia, pozwalających uczniom na optymalne decyzje dotyczące  przyszłych studiów. Poza tym, zamiast modelu kształcenia wspierającego  wszechstronny rozwój młodego człowieka, otrzymujemy propozycję pewnego  rodzaju wczesnej specjalizacji. Trzeba także przypomnieć, iż środowiska  akademickie związane z poszczególnymi naukami szczegółowymi niebywale  krytycznie odniosły się do podstawy programowej wg minister Hall. Miałem  zaszczyt prowadzić dyskusję panelową na temat nauczania fizyki na  Kongresie Fizyków Polskich w 2009 r. i nikt wówczas nie wypowiedział  pozytywnej opinii o ministerialnych zamierzeniach. Jednak dla ekipy  minister Hall nie miało to żadnego znaczenia, ba, doszło nawet do  złamania umowy ze środowiskiem historyków, zgodnie z którą nauczanie  historii Polski miało w klasie drugiej i trzeciej objąć wszystkich  uczniów poprzez realizację przez nich wątku &quot;Ojczysty Panteon i ojczyste  spory&quot;. Dzisiaj można stwierdzić, iż Katarzyna Hall ani o krok nie  ustąpiła ze swoich pomysłów. Poza wszystkim trzeba zauważyć, iż tak  potężna zmiana powinna być poprzedzona pilotażem, po którym moglibyśmy  ją ocenić, a następnie podjąć decyzję o jej dalszych losach. Brak  pilotażu oraz niebywały pośpiech we wprowadzaniu tych zmian skłaniają do  podejrzeń, iż ich autorom wcale nie chodziło o udoskonalenie sytemu  kształcenia młodych Polaków, ale o całkowity demontaż sprawdzonego  modelu średniego szkolnictwa ogólnokształcącego. Czyżby było to świadome  działanie mające utrudnić Polakom wyłanianie autentycznych, zdolnych do  samodzielnego, odważnego myślenia elit? Znając wręcz przysłowiową  troskę obecnego rządu o dobrą polską przyszłość trzeba z niesmakiem  odrzucić taką supozycję...&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;em&gt;Jerzy Lackowski – pedagog, nauczyciel akademicki na UJ, w latach 1990 - 2002 kurator oświaty&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;em&gt;&lt;a href=&quot;http://jlackowski.salon24.pl/389634,czym-licea-ogolnoksztalcace-narazily-sie-katarzynie-hall&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Salon24.pl&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj też:&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/mateusz-matyszkowicz-woleli-opuszczone-spodnie-ni-liceum/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Mateusz Matyszkowicz: Woleli opuszczone spodnie niż liceum&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;</description>
			<pubDate>Fri, 10 Feb 2012 15:10:21 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/jerzy-lackowski-czym-licea-ogolnokszta-c-ce-narazi-y-si-katarzynie-hall/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Spotkanie - Już dziś - Myśl polityczna Tomasza Merty</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/spotkanie-16-02-my-l-polityczna-tomasza-merty/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;span class=&quot;rozmiar16px&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;rozmiar16px&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Teologia Polityczna i Muzuem Historii Polski&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;rozmiar16px&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;serdecznie zapraszają na spotkanie:&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span class=&quot;zloty16&quot;&gt;Nieodzowność konserwatyzmu. Myśl polityczna Tomasza Merty&lt;/span&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Co to znaczy być obywatelem? Jakie zobowiązania winni jesteśmy państwu i wspólnocie politycznej? Czy mamy powody do zadowolenia ze zmian w Polsce i Europie ostatniego dwudziestolecia? Teologia Polityczna i Muzeum Historii Polski pytają o zadania, jakie Tomasz Merta wyznaczył na kolejne lata polskim politykom i intelektualistom. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;W czasie dyskusji „Nieodzowność konserwatyzmu” omówione zostaną główne wątki myśli politycznej Tomasza Merty – współczesne rozumienie konserwatyzmu, znaczenie tradycji, rola edukacji obywatelskiej i historycznej oraz postulaty związane z życiem publicznym. Pytaniom o fundamentalne wartości i intelektualne inspiracje towarzyszyć będą te, dotyczące doświadczenia politycznego i skuteczności instytucji państwowych w Polsce po 1989 roku. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;W dyskusji udział wezmą:&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;Marek A. Cichocki&lt;br/&gt;Rafał Matyja&lt;br/&gt;Piotr Semka&lt;br/&gt;Paweł Śpiewak&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Spotkanie poprowadzi Robert Kostro, Dyrektor Muzeum Historii Polski w Warszawie &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Data:&lt;/strong&gt; 16.02.2012 (czwartek)&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;Godzina:&lt;/strong&gt; 18.00&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;Miejsce:&lt;/strong&gt; Mueum Historii Polski w Warszawie (ul. Senatorska 35)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/new-lisc-10/&quot;&gt;&lt;strong&gt;                                                            Więcej informacji o książce:&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8411resizedimage278388-PLAKATTMertaspotkanieTPMHP1.JPG&quot; width=&quot;278&quot; height=&quot;388&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/tomasz-merta-nieodzownosc-konserwatyzmu-pisma-wybrane/&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8079resizedimage268355-OkladkaPismawybrane.JPG&quot; width=&quot;268&quot; height=&quot;355&quot;/&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;Książka jest dosępna w dobrych księgarniach!&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 09:35:45 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/spotkanie-16-02-my-l-polityczna-tomasza-merty/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Jan Maciejewski: O. Bocheński. Sarmata na nowy wiek</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/jan-maciejewski-o-boche-ski-sarmata-na-nowy-wiek/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8401resizedimage500338-Bochenski7.02.jpg&quot; width=&quot;500&quot; height=&quot;338&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Napisał kiedyś, że o mocarstwowości II RP stanowią przede wszystkim dwa zjawiska: szkoła lwowsko – warszawska i Niepokalanów&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zdaje się, że w tym  zdaniu jest co najmniej tyle samo Bocheńskiego, co oceny polskiego państwa przed II Wojną Światową. Tyle samo człowieka, który jak bardzo niewielu w jego czasach uosabiał cywilizacyjną unikalność Rzeczpospolitej. Bocheński nigdy nie był obywatelem świata – ani wtedy, gdy pełnił funkcję rektora Uniwersytetu we Fryburgu, ani gdy pełnił funkcję przewodniczącego Światowego Związku Logików i Metodologów Nauki, ani nawet wtedy, gdy pisał program dla Zachodnioniemieckiej Partii Liberalnej czy doradzał kanclerzowi Adenauerowi.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;W swojej pewności siebie, nieprzyzwoitym często poczuciu humoru, ale także gorącej i szczerej religijności oraz szerokości horyzontów nie przestał być nigdy polskim szlachcicem z kresów, o duszy rozpalonej iskrami sienkiewiczowskiego ukochania polskiego sposobu życia i polskiej misji. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Niepokalanów – miejsce, z którego na cały świat promieniował apostolski zapał św. Maksymiliana. Zapomniana figura polskiej tożsamości – świadomość  konieczności przyprowadzenia całego świata do stóp Maryi.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;I drugi aspekt rzeczonej mocarstwowości – siła intelektu. Nowoczesność w najczystszej postaci, awangarda w swej dziedzinie.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Dwie drogi do nowoczesności, dwa modele modernizacji, dwa sposoby na nadanie sensu swemu życiu.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Oba te pierwiastki, połączone ze sobą w glebie sarmackości,  przybrały postać ekstrawaganckiego zakonnika. Sarmaty rozgoszczonego w nowoczesności.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/jozef-maria-boche-ski-op-list-do-ojca&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;przeczytaj także jeden z listów o. Bocheńskiego do ojca&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/kazania-i-przemowienia-jozef-m-boche-ski-op&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;oraz fragment tomu jego przemówień i kazań&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;em&gt;Jan Maciejewski (Klub Jagielloński, Pressje)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 09:30:00 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/jan-maciejewski-o-boche-ski-sarmata-na-nowy-wiek/</guid>
		</item>
		

	</channel>
</rss>
