Mama w pracy: Zakończenie

05-06-2014


O czym pisałam? O wszystkim, co składa się na codzienne życie pracującej mamy


„Mamo, nie wracaj do pracy”, „Mamo, Ty nie możesz wrócić do pracy. Masz zakaz.”, „Mamo, cały czas musisz być ze mną”. A ostatnio czwarty głos w tej sprawie: „Ma-ma, ma-ma, ma-ma”. Jestem przegłosowana. Mija rok mamy w domu. Rok odkrywania na nowo prawdziwego życia. Czy to jest koniec „Mamy w pracy”? Tak. Przynajmniej na jakiś czas. Dłuższy.

Gdy pisałam pierwszy tekst z cyklu „Mama w pracy”, nie spodziewałam się, że powstanie z tego dziennik z kilku lat. O czym pisałam? O wszystkim, co składa się na codzienne życie pracującej mamy. O chwilach błahych i sprawach ważnych. O porankach, wieczorach, drodze do pracy i zwykle zbyt późnych powrotach. O rozmowach z dziećmi przy domowym stole i o spotkaniach w pracy przy stole konferencyjnym. O życiu i śmierci. I wreszcie o oczekiwaniu na moją córeczkę. To dzięki niej ścieżka kariery zaprowadziła mnie z dyrektorskiego stanowiska w międzynarodowej korporacji do domu. Do domu rodzinnego, gdzie mogę być żoną i mamą czwórki dzieci. Tak, po prostu - w domu.
Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich mam w domu, z wyrazami szacunku i podziwu dla nich.

Z podziękowaniami za wszystkie ciepłe słowa, jakie przez te kilka lat napływały do mnie.

Pozdrawiam
Joanna Paciorek, mama

Przeczytaj teksty z działu Mama w pracy

Kod obrazkowy

Pomóż teraz

© Teologia Polityczna.
Rozpowszechnianie materiałów znajdujących się na stronie możliwe za zgodą redakcji.
Copyright © 2003-2017 Teologia Polityczna