<?xml version="1.0"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Teologia Polityczna - Mama w pracy</title>
		<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy/</link>
		<atom:link href="http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy/" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<description></description>

		
		<item>
			<title>Milion czasu</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/joanna-paciorek-milion-czasu/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/9066resizedimage568256-cynia.jpg&quot; width=&quot;568&quot; height=&quot;256&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Kwiaty uczą widzenia czasu&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;„Mamo, masz dziś milion czasu?” – zapytał pięcioletni Rysio. „Tak, mam dziś dużo czasu” – odpowiadam. „Milion trylionów?” – Rysio dopytuje. „Dlaczego nie?” Pytanie, jak go wypełnimy. Rysio chciałby bawić się ze mną cały dzień. A ja chciałabym zrealizować mój plan - posadzić kwiaty, podlać, wytyczyć nową grządkę na cynie. Bawimy się więc w budowanie zamku. Najpierw fosa, potem fundamenty. Ja kopię, Rysio wybiera ziemię, donosi kamienie. I robi błoto. Jest cudownie brudny. Ja zresztą też. Kształt zamku wytycza przyszłą rabatę. Dziesiątki sadzonek wypełniających wszystkie parapety w moim domu znajdzie swoje miejsce na lato. I będzie pięknie, kolorowo i pachnąco. Motyle przylecą. Cieszymy się naszą domową hodowlą bardzo. Nawet Franio zadzwonił wczoraj z Bieszczad i zapytał „Mamo, czy cynie mają już pąki?”. Maj będzie bardzo pracowity.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Kwiaty uczą widzenia czasu. Tu na wszystko jest pora. Na sianie, leniwe czekanie, pracowite przesadzanie, czy wreszcie pełny rozkwit. Jestem w fazie pracowitego przesadzania. Nie tylko z moimi cyniami, ale z całym życiem. Mój pracowity maj trwa już od 10 lat. Choć miło wspominam lenistwo z czasów studenckich. Takie jak na obrazie dziś za moim płotem. Obraz słoneczny i kolorowy. Środek dnia, upał, ptaki śpiewają. Majówka. Wokół zieleń i pierwsze motyle. Żółte mahonie, mlecze i tulipany. Na łące rozłożony basen. Piątka studentów odpoczywa: ktoś czyta książkę, ktoś pije piwo. Śmiech, spokój, błogość. Nic nie muszą. Leniwe czekanie na to, co przyniesie życie. Poprzedniego dnia imprezowali do późna. Gdy wieczorem podlewałam kwiaty w ogrodzie dobiegały mnie ich krzyki, śpiewy i śmiech. Znam ten obraz bardzo dobrze. Pamiętam jeszcze, jak kilkanaście lat temu zza płotu dobiegł mnie zaspany głos sąsiada, ojca jednej z dziewczyn z dzisiejszego basenu: „Czy moglibyście być Państwo nieco ciszej? Dzieci śpią. O tej porze to już chyba przesada.”&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Dziś po mojej stronie płotu też jest słonecznie i kolorowo. Te same ptaki, kwiaty i słońce. Zamiast basenu jest piaskownica. I nikt w niej błogo nie leży, lecz biega dookoła. Ja biegam. I Rysio. Nasz zamek-rabata gotowy. Cynie, niestety, chyba się nie zmieszczą. Za dużo ich wyhodowaliśmy. Przesadzamy więc funkie, by zrobić więcej miejsca i przestawiamy doniczki z pelargoniami. Zamiatamy schody. W międzyczasie gotujemy barszcz na jutro i robimy pranie. Mój milion trylionów czasu wypełnia się po brzegi.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Ostatnio ktoś mnie pytał, czy nie żal mi czasu „lenistwa”. Czy nie lepiej, aby trwał on dłużej i cieszył swobodą, możliwością robienia kariery. Na macierzyństwo, dom i całą te krzątaninę można przecież poczekać. No cóż. Nie bardzo. Na wszystko jest czas i nie można go przegapić. Maja nie przesuniesz. A poza tym - czyż to nie piękny miesiąc?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; - społecznie: współzałożycielka i wiceprezes zarządu Fundacji Świętego  Mikołaja; zawodowo: menedżer w międzynarodowej korporacji finansowej;  prywatnie: od 16 lat zakochana w swoim mężu żona, mama trzech synów,  jachtowy sternik morski.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Dołącz do Mamy na&lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt; Facebooku&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../../mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;br/&gt;Przeczytaj poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Sun, 06 May 2012 19:15:21 +0200</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/joanna-paciorek-milion-czasu/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Ortopeda</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-ortopeda/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/assets/aktualnosci/dzieci.jpg&quot; width=&quot;559&quot; height=&quot;347&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&quot;Nie wystarczy zrobić dzieci. Trzeba się nimi zająć!&quot; - krzyknął pan ortopeda. Tak, ma rację. Głupio mi. Nie zajęłam się. Odkładałam tę wizytę zbyt długo.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znowu zalecone buty ortopedyczne, chodzenie na palcach, ćwiczenia. 40 minut dzienie. A na koniec pacnięcie w plecy Franka: &quot;Nie garb się, chłopie.&quot; Pan doktor ma stategię nie-cackania się. Ani z mamą, ani z dzieckiem. Niech wiedzą, że nie ma żartów. Franek pacnięty w stronę drzwi, idzie. Ja za nim. Stefan za mną. A Rysio? Gdzie jest Rysio? Rysio wyszedł pierwszy i opycha się cukierkami wyłożonymi na tzw. recepcji.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Przejęci słowami pana doktora jedziemy prosto do sklepu ortopedycznego. Buty typu &quot;zakryte&quot;, wysokie, szpetne okrutnie i niezbyt tanie. Trudno. &quot;A jak będzie gorąco? Może też sandały się przydadzą?&quot; - pyta pan w sklepie. Racja. Lato idzie. Pewnie, że trzeba być optymistą i wierzyć, że w końcu będzie gorąco. Wychodzę ze sklepu z czterema parami butów dla moich bliźniaków - na chłodno i na gorąco. Dla Rysia coś znajdę w szafie po starszych braciach.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Mija miesiąc. &quot;Mamo, ten but mnie ciśnie.&quot; - mówi Franek. Czyżby urósł? Bardzo się cieszę, ale dlaczego tak szybko? Znowu jedziemy do sklepu ortopedycznego. Tym razem innego. Pani stawia Franka na jakimś dziwnym prostopadłościennym lustrze o poważnie brzmiącej nazwie i tłumaczy mi, że poprzednie buty nie były zbyt dobre i że ona ma lepsze. &quot;Dobrze, poproszę.&quot;&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;I tak przez ostatni rok. Lato, jesień, zima. Franka ciśnie, Stefanowi zimno, Rysia uwiera. Mamy wiosnę i trzeba znowu iść do ortopedy. I na zaległe szczepienie. I do dentysty. I ortodonty. I na comiesięczne odczulanie. Każda wizyta razy trzy. I ja do dentysty też powinnam. Nie poddaję się. Dobrze, że teraz są takie czasy, że można się umówić do lekarza na konkretną godzinę, przez telefon, jadąc samochodem, bez stania w kolejce.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Niestety, nie udaje się wizyt kumulować tak, by odbyły się u jednego lekarza tego samego dnia pod rząd. W efekcie, w najbliższych tygodniach mam w kalendarzu zaplanowanych czternaście wizyt lekarskich. Czternaście wcześniejszych wyjść z pracy, spóźnień, zwolnień ze szkoły. A przecież moje dzieci, dzięki Bogu, są zdrowe i w gruncie rzeczy nic poważnego im nie jest. I powiedzmy sobie szczerze, że ta gonitwa po gabinetach niewiele ma wspólnego z wspomnianym przez pana ortopedę &quot;zajęciem się dziećmi...&quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; - społecznie: współzałożycielka i wiceprezes zarządu Fundacji Świętego Mikołaja; zawodowo: menedżer w międzynarodowej korporacji finansowej; prywatnie: od 16 lat zakochana w swoim mężu żona, mama trzech synów, jachtowy sternik morski.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Dołącz do Mamy na&lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt; Facebooku&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;br/&gt;Przeczytaj poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 08:54:34 +0200</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-ortopeda/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Mama w pracy: Eko, smartfony i filcowa biżuteria</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-eko-smartfony-i-filcowa-bi-uteria/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8753resizedimage556264-MODAHansLewerenzLaufsteg.jpg&quot; width=&quot;556&quot; height=&quot;264&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Pełno wokół modnych ludzi - pisze w nowym felietonie Joanna Paciorek&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Pełno wokół modnych ludzi. Trendy się panoszą. Eko, smartphony, balerinki i filcowa biżuteria. Zdrowo, kolorowo. I co oczywiste - digitalnie. O ślubie kolegi dowiedziałam się z Facebooka. Po fakcie. Koleżanka (panna, nie-młoda) bije rekordy w grze internetowej. Właśnie weszła na nowy 11 poziom i otrzymała premię 11% dodatkowych punktów. Kolega co godzinę zamieszcza na swojej tablicy nowy-bardzo-nie-śmieszny film albo zdjęcie. W kawiarni zakochana (chyba) para ogląda coś w telefonie. Nie patrzą sobie w oczy. Rozmawiają z telefonem. Gdzie jest życie?&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Moje życie jest gdzieś indziej. Poza trendem, staroświecko, tak samo od stu lat. Czytam Rysiowi po raz dwudziesty trzeci książkę &quot;O Kreciku i chorej myszce&quot;. Uczę Stefana starannego pisma. Hoduję pelargonie. I nie wiem czy się śmiać czy płakać, gdy w pracy koleżanka woła rozentuzjazmowana &quot;iPhone zmienił moje życie. Kocham mojego iPhone'a&quot;. Kolega łapie się za głowę: &quot;Dziewczyno! Dziecka Ci trzeba, a nie iPhone'a.&quot; Koleżanka ripostuje, że są specjalne aplikacje - ściągasz za 5 dolarów albo nawet bezpłatnie, karmisz, przebierasz. Klik, klik i załatwione. Kolega wybucha: &quot;Ja się przeciwko temu buntuję. Człowiek tworzy technologię, a ona go zniewala&quot;. Uff. Nie jestem sama. Technologia tak, ale nie dajmy się zwariować. Jesteśmy z innej bajki?&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;W mojej bajce akcja toczy się wokół spraw przyziemnych. Wynoszę z piwnicy pudła z zasypanymi piaskiem kłączami pacioreczników i rozsadzam je. Na parapecie mam już dwanaście doniczek. Franio co kilka dni liczy wyrastające z ziemi liście. Dziś w skrzynkach zasiane astry, cynie i groszek pachnący. Wykiełkują? Jest szansa, bo dziesięciolatek Stefan podlewa je sumiennie. Już nawet specjalnie zbierane przez całą zimę pojemniczki po jogurtach czekają umyte na swój czas. Jak rośliny wykiełkują, to będziemy je pikować. A w maju wkopywać w ziemię i cieszyć oczy kolorami na grządkach. &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Pocieszam się, że nie jestem odosobnionym dziwolągiem. Kolega w pracy mówi, że będzie przycinał drzewa. I sadził brzozy. I ma nadzieję, że znowu będzie pokazywał dzieciom gniazdo z pisklętami na gałęzi starej gruszy w ogrodzie...&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;I gdzie jest życie? W iPhonie? Na Facebooku? Czy w ręce dziecka z konewką podlewającej kwiaty na parapecie?&lt;/p&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                        społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes               zarządu                                Fundacji           Świętego          Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                        międzynarodowej             korporacji                 finansowej;                       prywatnie:  od   16    lat                zakochana w        swoim         mężu    żona,         mama                 trzech    synów,               jachtowy           sternik          morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj&lt;/strong&gt; &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;</description>
			<pubDate>Fri, 16 Mar 2012 13:52:47 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-eko-smartfony-i-filcowa-bi-uteria/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Brzuszek</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-brzuszek/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8426resizedimage539273-family.jpg&quot; width=&quot;539&quot; height=&quot;273&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Jest mama i dziecko w brzuchu&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&quot;Mamo, czy mogę wejść do polara?&quot; - pytał Franio, gdy był mały. Stefan też. Rysio mówił: &quot;Ja chcę do brzucha&quot;. Siadał, okrywał się polarem i zasuwał suwak. Przytulali się tak do mnie siedząc na kolanach. Wtuleni w mamę słuchali bajek. A ja im czytałam. Albo po prostu rozmawialiśmy. Siedząc tak, byli jakby z powrotem w brzuchu.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;W percepcji dziecka brzuch mamy to ostoja bezpieczeństwa, ciepła, miłości. Dziecko czasem chce do tego brzucha wrócić, aby cały czas być z mamą. Mama jest przecież najlepsza na świecie. Są jednak mamy, które wyrzucają dziecko z brzucha.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Dziś w pracy w korytarzu wywiązała się dyskusja na ten temat. Komentowaliśmy ostatnie wystąpienie kogoś gdzieś, kto znowu mówił o tym, że kobieta ma prawo do swojego brzucha, że powinna mieć wybór. Wystąpienie nagrodzone brawami. Niedobrze się robi. No bo jak można relatywizować tę sprawę? Jest przecież USG, na którym w pierwszych tygodniach ciąży mama słyszy bicie serca swojego dziecka. Jest tyle filmów na ten temat - jak choćby stary, pokazywany na lekcjach religii w latach osiemdziesiątych (te projekcje dla nastolatków to był znakomity pomysł!), wciąż aktualny &quot;Niemy krzyk&quot;. Są wystawy pokazujące czym jest wyrzucenie dziecka z brzucha. I są zdjęcia pokazujące narzędzia tej zbrodni - dziesiątki, setki szczypiec, przedziwnie powyginanych drutów, sprężyn, ssawek, nożyc. Ktoś je projektuje, ktoś produkuje, sprzedaje. Ktoś kupuje. Cywilizacja śmierci to nie jest pusty slogan i idące z nim w parze wystąpienia, nagradzane gdzieś przez kogoś brawami, lecz fakt. I niestety wielki biznes skutecznie promowany na całym świecie.  &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;A przecież to jest takie proste. Jest mama i dziecko w brzuchu. Nie na niby, nie w polarze. Naprawdę. To jest najsilniejsza z więzi międzyludzkich. Każda mama, która urodziła dziecko, to wie. Tego nawet dzieciom nie trzeba tłumaczyć. One jakby mogły, to by tam przecież choćby na chwilę, wróciły.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                       społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes              zarządu                                Fundacji           Świętego         Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                       międzynarodowej             korporacji                finansowej;                       prywatnie:  od   16    lat               zakochana w        swoim         mężu    żona,         mama                trzech    synów,               jachtowy           sternik         morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj&lt;/strong&gt; &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 09 Feb 2012 16:08:23 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-brzuszek/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Gdzie są pasterze?</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/gdzie-s-pasterze/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Rysio w koronie je jogurt truskawkowy i nie pyta już czy król Baltazar ma coś wspólnego z Baltazarem Gąbką.&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Od kilku dni alarm w telefonie przypominał mi o zrobieniu korony. W pracy zastanawiałam się czy mam w domu odpowiednie materiały, by ją wykonać i czy oby nie powinnam wyskoczyć, by kupić coś srebrnego, złotego, błyszczącego. Nie ma czasu. Potem - w domu - też nie ma czasu, bo zepsuła się pralka. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Zepsuta pralka oznacza piętrzącą się górę rzeczy do prania i poszukiwanie serwisu. Na kiedy przyjechać? Najlepiej dziś po południu, proszę pana. Pan przyjeżdża. A gdy odjeżdża, pralka oznajmia bezczelnie: &quot;Nie piorę i już. Jak mnie jeszcze raz włączycie, to znowu wyleję.&quot; I wylewa. &quot;Halo! Serwis, słucham. To znowu pani? Nie odpompowuje? Skoro wymiana hydrostatu nie pomogła, to znaczy, że programator wysiadł. Naprawa nieopłacalna.&quot; I dzień minął, a korony nie ma. A Jasełka w przedszkolu Rysia tuż tuż.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Sprawa jest poważna, bo Rysio będzie królem Baltazarem. Porzucam więc zbuntowaną pralkę i poszukiwania jej godnej następczyni. Zamieniam się w złotnika. Rysio pomaga. Starsi bracia też. Powstaje dzieło: korona z prawdziwego srebra, wykończona lśniącymi brylantami, ozdobiona szczerozłotym misternym wzorem, wysadzana zielonymi szmaragdami. Jest błyszcząca i duża. Bardzo podoba się Rysiowi. Rysio w koronie je jogurt truskawkowy i nie pyta już czy król Baltazar ma coś wspólnego z Baltazarem Gąbką. I nie narzeka, że fajniej ma król Kacper, bo nie jest gąbką albo że wolałby dawać Jezusowi złoto, a nie mirrę. Teraz Rysio swoją rolę recytuje bezbłędnie z dumą i powagą. Skleja obrazy z ostatnich dni w jedną całość - kolędy, szopkę, anioły i gwiazdy na choince. Opowiada mi historię narodzin Jezusa. &quot;Mamusiu, w szopce w kościele nie było pasterzy. Powinni przecież być pasterze. Gdzie są pasterze?&quot;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Będą pasterze. Będą anioły. Będzie Święta Rodzina. I trzej królowie. W przedszkolnych Jasełkach w swoich życiowych rolach wystąpią razem z Rysiem - Gracjan, Grześ, Rafał, Szymon i Tadzio wraz z całą grupą pięcioletnich przedszkolaków. Będą mamusie, tatusiowie, babcie, dziadkowie. &lt;br/&gt;&lt;br/&gt;I ja będę. Odwołam umówione spotkanie i powiem, że muszę wcześniej wyjść. Koledzy spojrzą ze współczuciem pomieszanym z politowaniem: &quot;Idź kobieto. Skoro musisz...&quot;. Pewnie gdybym była Tatą Tygrysem i jako tata powiedziała, że idę na Jasełka do przedszkola byłoby: &quot;Och! Jaki wspaniały tata. Jak zaangażowany! Idzie na Jasełka do synka!&quot;. Mamy tak nie mają. Trudno. To nieważne. I pralka nieważna. Ważne, że wzruszę się do łez, a na koniec przytulę mojego Rysia. Przyjedziemy do domu i będziemy śpiewać kolędy.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                      społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes             zarządu                                Fundacji           Świętego        Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                      międzynarodowej             korporacji                finansowej;                      prywatnie:  od   16    lat               zakochana w       swoim         mężu    żona,         mama                trzech   synów,               jachtowy           sternik         morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj&lt;/strong&gt; &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 23:08:02 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/gdzie-s-pasterze/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Potworze, oddaj laserek</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-potworze-oddaj-laserek/</link>
			<description>&lt;p&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8248resizedimage563254-jedi2.jpg&quot; width=&quot;563&quot; height=&quot;254&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Potwór jest wyższy i silniejszy od Rycerza. I na dodatek ma długie ręce&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Rycerz &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/spozniony-jedi#p,1&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Jedi&lt;/a&gt; dostał prezent na dorocznym spotkaniu przedświątecznym firmy Taty Tygrysa. Prezent wygląda niepozornie. Ot zwykły długopis, który na dodatek nie pisze. Długopis ma natomiast guzik. Po naciśnięciu guzika długopis świeci. Ale jak! Laserowy zielony promień wskazuje obiekty oddalone o wiele kilometrów. Zastosowana tu technologia wojskowa sprawia, że można nim wskazać nawet pojedynczą gwiazdę. Robi absolutnie piorunujące wrażenie na każdym, kto go widzi. Prawdziwy miecz świetlny. Nazwa oficjalna: wskaźnik laserowy. Rycerz Jedi bardzo cieszył się z tego prezentu.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Gdy jechał samochodem, świecił sobie mieczem w niebo. Gdy przejeżdżał przez las – świecił na boki i bawił się zielonym laserkiem na gałęziach. W ciemności pokazywał przyjaciołom gwiazdy. W pracy prezentował możliwości swojego miecza świecąc po najodleglejszych ścianach biurowca. I po ścianach okolicznych biurowców też. Na poważnych prezentacjach używał swojego skarbu jako profesjonalnego wskaźnika do prezentacji i błyszczał. A wieczorami z dziećmi oglądał niebo i uczył je astronomii pokazując kolejne gwiazdozbiory. Miał wielką radość. Radość trwała krótko. Zaledwie 3 dni.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Pewnego dnia bowiem w życiu Rycerza Jedi pojawił się Potwór. Potwór wyglądał bardzo niewinnie i na dodatek był w przebraniu serdecznego przyjaciela Rycerza Jedi. Przyjaciel słynie z wielkoduszności i szlachetnego serca. Nadjechał terenowym pojazdem kosmicznym marki Jeep i miał nawet marynarkę. Przyjechał, podobnie jak Rycerz Jedi, na elegancką firmową kolację wigilijną. I podobnie jak wszyscy przed nim zachwycał się zielonym laserem Rycerza Jedi. Rycerz nieświadomy pułapki pozwolił Potworowi pozachwycać się swoją zabawką. I co? I stała się rzecz straszna. Potwór zabrał zabawkę. Tak po prostu. Rycerz próbował odzyskać swoją własność. Po chrześcijańsku upomniał Potwora. Sam na sam i w obecności świadka. Świadek potwierdza. Nawet doszło do lekkich rękoczynów. Bez skutku. Potwór jest wyższy i silniejszy od Rycerza. I na dodatek ma długie ręce.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Rycerz jest bardzo smutny. Dzieci Rycerza też. Cóż zatem pozostaje? Pozostaje domagać się sprawiedliwości poprzez wniesienie sprawy na forum publiczne. Rycerz Jedi zbiera podpisy pod petycją do Potwora. Petycja brzmi: Potworze, oddaj laserek.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;PS. Imiona bohaterów zostały zmienione. Wszelkie podobieństwo do miejsc i osób przedstawionych wydarzeń NIE jest przypadkowe.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                      społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes            zarządu                                Fundacji          Świętego        Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                     międzynarodowej             korporacji               finansowej;                      prywatnie:  od   15    lat              zakochana w       swoim         mężu    żona,         mama               trzech   synów,               jachtowy           sternik        morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj&lt;/strong&gt; &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 11:55:36 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-potworze-oddaj-laserek/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Lampiony</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-lampiony/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8197resizedimage564274-swiece.jpg&quot; width=&quot;564&quot; height=&quot;274&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Mój grudzień miał być jedną wielką ciemną nocą - pisze Joanna Paciorek&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Żeglarze mawiali kiedyś: &quot;jak się ściemni, to się rozjaśni.&quot; Na morzu często bowiem nie widać punktów odniesienia. Nie do końca wiadomo, gdzie jesteśmy. Dopiero noc przynosi informację. Światła latarni umożliwiają jednoznaczne wyznaczenie własnego położenia i kursu. &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Mój grudzień miał być jedną wielką ciemną nocą. Wyjazd z domu - ciemno. Powrót do domu - ciemno. Ciemno, zimno i ponuro. I szczerze mówiąc nie spodziewałam się tu żadnego rozjaśnienia. Szczególnie, gdy wróciłam z rejsu żaglowcem wokół Korsyki. Mimo, że rejs był w listopadzie, to nie brakowało tam słońca. Była przestrzeń morza, horyzont i radość wspinania się po rejach. Nie było porannego poganiania dzieci, bo dzieci zostały w domu z babcią. Byłam ja, Tata Tygrys i grupa pięćdziesięciu znajomych. Spędziliśmy ponad tydzień ze sobą oderwani od codziennego życia. A potem wróciliśmy. I przyszedł grudzień. I tu zaczęła się niespodzianka.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;&quot;Mamo, szybciej!&quot; - pogania mnie Franio. Po chwili Stefan: &quot;Mamo, bo się spóźnimy&quot;. Dzień jeszcze się nie zaczął, bo za oknem wciąż ciemno, ale dzieci uwijają się prędko. Jeszcze tylko pakują zapasowe świeczki do lampionów i wychodzimy. Skrobiemy szron z samochodowej szyby, gdy nadchodzi Zosia - córeczka sąsiadów. Ruszamy na roraty. I tak codziennie od dwóch tygodni.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;W kościele ciemno. Wokół kryje się tajemnica. Ludzi, jak na poranną mszę, sporo. Jedna pani mówi: &quot;gdyby tak któregoś dnia nie było bliźniaków, to jakoś smutno by było&quot;. Mi zaś robi się smutno na myśl, że to się skończy. Adwent i Święta Bożego Narodzenia miną i nie będzie już świecących latarni w rękach moich dzieci, które każdego dnia tak dobrze wyznaczają nam kurs. Dają spokój, siłę i jasność na zadziwiająco długie grudniowe dni. Znowu zagubię się w morzu codzienności zdana na współczesne omylne gps-y i będę gonić czas. Dni staną się krótkie, a moje punkty odniesienia już nie codziennie, lecz tylko raz w tygodniu wskażą właściwy kierunek.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                     społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes           zarządu                                Fundacji          Świętego       Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                    międzynarodowej             korporacji               finansowej;                     prywatnie:  od   16    lat              zakochana w      swoim         mężu    żona,         mama               trzech   synów,              jachtowy           sternik        morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Przeczytaj&lt;/strong&gt; &lt;a href=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;poprzednie wpisy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 15 Dec 2011 15:50:54 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-lampiony/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Mama w pracy: Cud jakiś</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-cud-jaki/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8099resizedimage563240-ksiazkastrony.jpg&quot; width=&quot;563&quot; height=&quot;240&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dziecko duże,  wyrośnięte, ale pełnoletnie jeszcze nie jest&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Cud jakiś. Moja doba ma więcej godzin. Nawet książkę udało mi się przeczytać przez ostatnie 3 dni. Ponad 200 stron! Franio i Stefan coraz energiczniej odrabiają lekcje, pakują plecaki. Połykają książki jedna za drugą. Stefan brzdąka na gitarze, Franio opowiada o dzwonkach - na wejście, na podniesienie - jak dzwonić, jak wyciszyć. Przygotowuje się do ministrantury. Robią się duzi, czy co? I co ja na to? Ja pochylam się nad najstarszym, już prawie dorosłym dzieckiem - Fundacją. Są siły i czas się znajduje. Dziecko duże, wyrośnięte, ale pełnoletnie jeszcze nie jest. Radzi sobie jak może, ale mamy wciąż potrzebuje. I taty też. A rodzice zapracowani po uszy. Zarżnięci. Zarąbani. Tak być nie może.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Siedzimy wieczorem z Sylwią, Dyrektor Fundacji Świętego Mikołaja w obcym biurowcu, na korytarzu, przy kawiarnianym stoliku. Za oknami już ciemno. Wokół recepcje, monitory, szlabany, identyfikatory. Korzystając z okazji, że się widzimy, podpisujemy bieżące dokumenty. Opowiadałyśmy przed chwilą o naszych projektach pani prezes bardzo dużej firmy, która chce pomóc. Życzliwość i zaangażowanie ujmują i budują nadzieję, że coś się urodzi. Kolejne stypendia w programie Solidarni. Czuję moc. Nie wiem, jak długo uda się ją utrzymać, ale cieszę się tym spotkaniem. Rozmawiamy. Kiedyś takie rozmowy były codziennie. Teraz darowane chwile razem są tak rzadkie, że bezcenne. &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;&quot;Przecież jest jeszcze Rysio. Też niedługo pójdzie do szkoły.&quot; - mówi Sylwia, gdy mówię, że widzę światełko w tunelu i szansę, że będę mieć więcej czasu dla Fundacji. To fakt. Jest jeszcze Rysio. A co on na to? Rysio oznajmia stanowczo: &quot;Ja nie będę tak ślęczał nad lekcjami po nocach jak moi bracia&quot;. Rysio wie co mówi. Ma już prawie 5 lat. Rysio bierze książkę i w ciągu dwóch godzin przerabia 20 stron kolorowanek, łamingówek, labiryntów, szlaczków, literek. Robi to dokładnie i starannie. Sam, z własnej i nieprzymuszonej woli. Cud.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/../assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                    społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes          zarządu                                Fundacji          Świętego      Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                   międzynarodowej             korporacji               finansowej;                    prywatnie:  od   16    lat              zakochana w     swoim         mężu    żona,         mama               trzech   synów,             jachtowy           sternik        morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dołącz&lt;/strong&gt; do Mamy na &lt;a href=&quot;http://www.facebook.com/pages/Mama-w-pracy/147979971908935?ref=ts&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Facebooku&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Tue, 29 Nov 2011 08:55:04 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-cud-jaki/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Wszyscy mają katar</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-wszyscy-maj-katar/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/8049resizedimage563238-jesienaleja.jpg&quot; width=&quot;563&quot; height=&quot;238&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Cieszę się kwitnącymi w ogrodzie chryzantemami, jesiennymi krokusami, marcinkami&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Zaczęło się. Franio ma katar, Stefan ma katar, Rysio ma katar i kaszel. Ja nie mam kataru i nie kaszlę. Rysio jest wyraźnie tym rozczarowany. Najfajniej byłoby przecież, gdyby mama też dołączyła do grona chorych. Wówczas Rysio miałby i braci i mamę przy sobie. Tymczasem mama szykuje się do pracy, a do Rysia przyjedzie babcia. Będzie kurować go herbatą z sokiem malinowym i syropem sosnowym zrobionym przeze mnie wiosną. Ech… Co my byśmy bez babci zrobili?&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Ruszam z domu i odlatuję w inną przestrzeń. Dziś zapowiada się interesujący dzień. Specjalnie dla mnie i moich koleżanek i kolegów przyjeżdża bardzo obeznany we współczesnych trendach rynkowych Pan Internet i będzie opowiadał o nowościach, które jak się spodziewam, będą ciekawą inspiracją dla nas. Tak organizuję sobie czas, żeby zdążyć i nie zawalić innych bieżących spraw. Wszystko idzie dobrze. Aż sama jestem zaskoczona. Coś to podejrzane. I wtedy dzwoni babcia:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;- Rysia boli ucho. Leży i bardzo źle się czuje - mówi babcia smutnym głosem - Co mam zrobić?&lt;br/&gt;- Ibufen, 7 ml. - odpowiadam tonem znawcy. I wiem, że z uchem nie ma żartów. W dodatku dziś piątek. A to oznacza, że jutro będzie sobota, a potem niedziela. I trudno będzie o lekarza laryngologa. Dzwonię zatem do przychodni.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Pani umawiająca wizytę lekarską informuje mnie, że potrzebne będzie skierowanie. Ale jakie skierowanie? Skoro boli ucho, to przecież wiadomo, że trzeba od razu do laryngologa. Jedna wizyta lekarska dziennie to jest dla mnie wyczyn, a zorganizowanie dwóch? To chyba mnie przerasta. Nie daję się. Pani sprawdza. W ostateczności zgadza się i mówi, że właśnie zwolnił się termin na dzisiaj. Jest wolna wizyta u laryngologa! Jedna, jedyna. Dzisiaj! O której godzinie? Po południu? Wieczorem? Absolutnie nie. Jest oczywiście dokładnie w połowie dzisiejszego wykładu, któremu podporządkowałam cały dzisiejszy dzień. Nie ma już czasu do namysłu. Jest go akurat tyle, by zbiec po schodach, pojechać po Rysia na południe od Warszawy i ledwie zdążyć na umówioną cudem wizytę na północy stołecznej metropolii. 5 minut u lekarza, kulturalnie, bez kolejki i po chwili jadę z powrotem do domu w rozpoczynających się właśnie wczesno popołudniowych, piątkowych korkach.&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Świeci słońce. Ostatni chyba w tym roku mój piątkowy popołudniowy korek w słońcu. Mrużę oczy i jest mi bardzo przyjemnie. Dom. Cieszę się kwitnącymi w ogrodzie chryzantemami, jesiennymi krokusami, marcinkami. Przez ostatnie dni, gdy wracałam, było już całkiem ciemno. Franio uśmiecha się na mój widok. Pałaszuje pierogi zrobione przez babcię. Rysio wchodząc ze mną do domu pociąga nosem, otwiera szeroko oczy i pyta:&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;- Naleśniki?&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;Tak, dla Rysia - specjalnie od babci - naleśniki. Dla mnie czerwony barszcz. Cóż za rozkoszne zapachy i smaki! Urok codzienności. Chłopaki zdrowieją. Cóż za miły dzień.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                   społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes         zarządu                                Fundacji          Świętego     Mikołaja;         zawodowo:               menedżer  w                  międzynarodowej             korporacji               finansowej;                   prywatnie:  od   16    lat              zakochana w     swoim        mężu    żona,         mama               trzech   synów,            jachtowy           sternik        morski.&lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Thu, 10 Nov 2011 08:55:37 +0100</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-wszyscy-maj-katar/</guid>
		</item>
		
		<item>
			<title>Wieczór integracyjny</title>
			<link>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-wieczor-integracyjny/</link>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img class=&quot;left&quot; src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/cache/img/7994resizedimage571254-grill.jpg&quot; width=&quot;571&quot; height=&quot;254&quot;/&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Wszyscy się szykują&lt;/strong&gt;&lt;br/&gt;&lt;br/&gt;&quot;Nie zdążę, nie mogę, nie da się, po co, nie chcę...&quot; - idę korytarzem w pracy i takie oto refleksje kłębią mi się w głowie po otrzymanym właśnie zaproszeniu na tzw. wieczór integracyjny. Firma zaprasza na piwo. Koledzy się cieszą. &lt;br/&gt;- Miło, że firma dba o pracowników - mówi jeden. Miło? Może i miło, tylko dlaczego we wtorek wieczorem? Faktem jest, że dla mnie żaden dzień nie jest dobry, na dodatek nie piję piwa, więc nie ma co się mną przejmować. &lt;br/&gt;- Tak, miło. Naprawdę bardzo miło. - potwierdzam uprzejmie.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Wszyscy się szykują. Szef nieco zaskoczony na wieść, że chyba nie dam rady. Wiję się nieskładnie i bąkam coś o odrabianiu lekcji, ale strzał pada celnie:&lt;br/&gt;- Nieładnie nie pójść. - mówi.&lt;br/&gt;I jak tu wytłumaczyć, że matematyka, polski, historia, przyroda... Na dodatek Tata Tygrys ma dziś ważne spotkanie i wróci później, a babcia musi jechać wcześniej, bo ma wizytę u dentysty. Nie ma szans. Leżę i kwiczę. I wtedy na dobicie rannego ktoś inny pyta:&lt;br/&gt;- Będziesz dzisiaj?&lt;br/&gt;- Będę się starać... - odpowiadam.&lt;br/&gt;- I w ostatniej chwili coś Ci wypadnie? - kolega śmieje się. Znają mnie nie od dziś...&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Coś budzi się we mnie, gdy dowiaduję się, że jedna koleżanka ma właśnie dzisiaj urodziny. Też mama. Ona dojedzie. A ja? Ja jadę do domu. Kilkanaście kilometrów, w tym połowa w korku. Myślę i myślę. Nie złożę życzeń? Nie uściskam? Pracujemy razem tyle lat... W dodatku to okrągłe urodziny. Dam radę.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Gdy tylko dojeżdżam, rozpoczynam akcję &quot;dom&quot; w wersji przyspieszonej. Wieszam pranie, które nastawiłam rano. Nastawiam nowe pranie i biegnę z Rysiem pod pachą do sklepu po pieczywo. Może zdążę przed chłopakami, którzy za chwilę głodni wrócą z basenu. Ostatnio włączyły im się drugie żołądki i jedzą na okrągło. To podobno normalne u dziesięciolatków. Wracając spotykamy się. Stefan idzie w jednej skarpetce, w rozpiętych sandałach. Właściwie nie idzie, tylko szura butami wlokąc za sobą worek żeglarski. Wysuszone suszarką włosy sterczą niczym snopek siana odwrócony do góry nogami. Kieszenie od spodni dzwonią kapslami nazbieranymi na przystanku. Jest nowa zdobycz do kolekcji: &quot;Lech free&quot;. Rzadki okaz. Generalnie Stefan wygląda na zadowolonego. Ja chyba na nieco mniej zadowoloną, choć w głębi duszy cieszę się, że bez problemu dają radę. Potrafią sami ogranąć się po basenie i wracają samodzielnie autobusem do domu. Pal licho tę skarpetkę. &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Gdy tylko dochodzimy do domu włącza się alarm:&lt;br/&gt;- Głodny jestem...&lt;br/&gt;A potem drugi:&lt;br/&gt;- Głodny jestem...&lt;br/&gt;A potem trzeci, nieco cieńszym głosem:&lt;br/&gt;- Mamusiu, zjadłbym coś...&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Kanapki, kanapki, kanapki. Chłopaki doładowują akumulatory. Rozkładają książki i pochylają się nad lekcjami. Ja zaś kroję bakłażan, paprykę, cebulę, pomidory. Wsypuję tymianek. To będzie danie na jutro.&lt;br/&gt;- Mamo! Ratatouille! Moje ulubione! - cieszy się Stefan.&lt;br/&gt;- Fu! - krzywi się Franio.&lt;br/&gt;- Pomooocy!!! - krzyczy pięcioletni Rysio zza ściany. Co się stało? Biegnę.&lt;br/&gt;- Nie wiem, jaki jest następny krok - Rysio siedzi przed furą klocków i patrzy na mnie bezradnym wzrokiem wskazując na punkt 26 instrukcji budowania wyścigówki. Szukamy małego szarego klocka.&lt;br/&gt;- Mamo!!! Coś dymi! - woła Stefan i miesza warzywa na patelni. Odwrót do kuchni. Para bucha zdecydowanie zbyt intensywnie. &lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Która to już godzina? Zaraz powinien dojechać Tata Tygrys. Czy oni zaczekają na mnie? Będę spóźniona tylko dwie godziny. Pip, piip. Dostaję sms: &quot;Jak tam?&quot; To koleżanka pyta. Czyli jednak czekają. Miło. &quot;Jadę do Was. Poczekajcie z kwiatami. Serio jadę :-)&quot; - odpowiadam i ruszam spod domu. Droga długa.&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;Impreza trwa w najlepsze. Znajome twarze, muzyka, piwo, sałatki, owoce. Sałatki zjedzone. Z owoców zostały jabłka. Biorę więc na talerz jedno duże czerwone i dosiadam się do koleżanek i kolegów. Wręczamy urodzinowy bukiet kwiatów koleżance. 100 lat. Miło. O to chodziło. Wszystko fajnie, tylko jestem głodna. Myśli krążą wokół domu, kuchni, patelni z pachnącym ratatouille. Co ja tutaj robię? Ech...&lt;br/&gt; &lt;br/&gt;- Zjedz kaszankę. Tam dalej jest grill. - mówi nagle kolega widząc moje absurdalne jabłko. Faktycznie. W pędzie nie zauważyłam grilla. Kaszanka bardzo smaczna. Nie jest źle. Zdążyłam, mogłam, dało się. To nic, że zaraz wracam. Z godzinkę posiedzę. Wszystko gra. Relaks. I jak gdyby nigdy nic rozmawiamy o ostatnich premierach kinowych...&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img src=&quot;http://www.teologiapolityczna.pl/assets/stories/Joanna-Paciorek-97pix.jpg&quot; width=&quot;97&quot; height=&quot;96&quot; alt=&quot;&quot; title=&quot;&quot;/&gt;Mama w pracy&lt;/strong&gt; - chwile z życia codziennego szczęśliwej mamy pracującej&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Joanna Paciorek&lt;/strong&gt; -                  społecznie: współzałożycielka i   wiceprezes         zarządu                               Fundacji          Świętego     Mikołaja;        zawodowo:               menedżer  w                 międzynarodowej             korporacji               finansowej;                  prywatnie:  od   16    lat              zakochana w     swoim       mężu    żona,         mama               trzech   synów,           jachtowy           sternik        morski.&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt; &lt;/p&gt;</description>
			<pubDate>Sat, 22 Oct 2011 22:39:40 +0200</pubDate>
			
			<guid>http://www.teologiapolityczna.pl/mama-w-pracy-wieczor-integracyjny/</guid>
		</item>
		

	</channel>
</rss>
