Polecamy książki

  • PawelGradO pojeciu tradycji
    Skoro „tradycja” kultury pamięci w ogóle nie jest tradycją, to osiągnięte przez nią refleksyjne pojednanie nowoczesności z porzuconą przeszłością musi okazać się pozorne – to, co odgrywa w kulturze pamięci rolę „tradycji”, w ogóle nią nie jest; późna nowoczesność nie pojednała się z tradycją, bo w ogóle do niej nie dotarła. Tradycyjne formy życia wciąż muszą istnieć w opozycji do modernizacyjnej dynamiki, modernizacja wciąż zajęta jest sama sobą: kumulacją i zabezpieczaniem swoich osiągnięć. Przestaliśmy to „odczuwać, bo pojawiło się wiele kompensacyjnych, fantomowych „tradycji” – wynalezionych tożsamości religijnych, etnicznych, klasowych, miejsc i dyskursów „pamięci”, które pozwalają nam wejść w kontakt z naszą utraconą przeszłością (narodową, lokalną, kościelną, żydowską, mieszczańską, chłopską itd.). Tymczasem tradycje te są najczęściej nowoczesnymi konstruktami, których celem podstawowym jest zabezpieczanie osiągnięć modernizacji.
  • Humbert-z-Romans-1400.jpg
    Głoszenie słowa zostało przedstawione jako niezbędne i główne narzędzie zbawiania świata, ludzi i samego kaznodziei. Humbert jednak nie zatrzymał się wyłącznie na ukazaniu licznych korzyści płynących z samego głoszenia. Po teoretycznym wstępie szybko przeszedł do kwestii praktycznych i z wyrafinowanego teologa przemienił się w doświadczonego i twardo stąpającego po ziemi nauczyciela. Dominikanin trzeźwo zauważył, że kaznodziejstwo jest generalnie trudną sztuką i dobrych kaznodziejów jest bardzo niewielu. Zdaniem Humberta głosiciel, przygotowujący się do posługi, powinien skupić się tylko na trzech aktywnościach: studiowaniu, obserwowaniu innych kaznodziejów i modlitwie. Co się natomiast stanie, gdy głosiciel zaniedba lub zaniecha tych czynności? Humbert, odpowiadając, przedstawił kilka negatywnych przykładów, wśród których znalazły się portrety na przykład kaznodziejów oderwanych od rzeczywistości i problemów słuchaczy, niewolników własnych pomysłów, nieprzygotowanych, groteskowych czy po prostu głupich.
  • Esejoczasie
    Zgłębiając zagadnienia czasu, można dowiedzieć się o istotach ludzkich i sobie samym wielu rzeczy, które do tej pory nie były właściwie rozumiane. Problemy socjologii i nauk o człowieku w ogóle, niewyjaśnione przez wcześniejsze teorie, wnet stają się jasne.
  • zbrodnie-anglii.jpg
    Gilbert Keith Chesterton zawsze wracał w swoim pisarstwie do tego, co najprostsze; do ziemi ojczystej, do marzeń o niebie, do spontanicznej intuicji piękna i tej przedziwnej godności każdego człowieka, którą bardziej widzi się, niż rozumie. Z tej przyczyny, jego myśl często nie znajdowała w historii należytego uznania – o prostych rzeczach bowiem, bardzo łatwo się zapomina; i potrzeba do ich pojęcia pewnej skromności, a wręcz niewinności ducha, która pamięta, że „wiedza nadyma, lecz miłość buduje”. (od Tłumacza)
  • Antylewiatan
    Prawo naturalne, zdaniem Rothbarda, oparte jest na określoności istnienia i realności bytów. Stąd też odrzuca on abstrakcyjność owych pojęć, stwierdzając, iż „być” oznacza „być czymś konkretnym”. Każda istota lub rzecz ma swoje określone właściwości i cechy, które stanowią o jej naturze. Są one podstawowym kryterium klasyfikowania przez ludzi owych istot w pewne grupy i kategorie. Poznawanie właściwości bytów oraz interakcji między nimi następuje w drodze obserwacji. Relacje między istotami lub rzeczami oparte są na związkach przyczynowo-skutkowych. Częścią prawa natury jest także logika, wsparta na tożsamości bytów (A jest A), ich niemożności zanegowania samych siebie (A nie może być nie-A) oraz rozłączności ich alternatyw (wszystko we wszechświecie może być A albo nie-A). Człowiek również posiada swoją naturę, co więcej, jest istotą wyjątkową, ponieważ jest zdolny do badania swej natury.
  • Najdrozszej-Dianie-okladka-bez-opaski.jpg
    Wbrew powszechnemu przekonaniu o jego zamiłowaniu do pokornej anonimowości, średniowiecze kreowało i czciło indywidualności. Sprzyjał temu w tej samej mierze rozpowszechniony kult świętych i etos rycerstwa, co pęd do wiedzy. Ascetyczni mistycy, bohaterscy obrońcy uciśnionych oraz słynni mistrzowie nauk dzielili między sobą miejsca w panteonie średniowiecznego społeczeństwa (…) Wśród nich niepoślednie miejsce zajmuje dwoje dominikańskich błogosławionych, dziś pozostających nieco w cieniu ich wielkich współczesnych – Jordan z Saksonii, bezpośredni następca św. Dominika w kierowaniu zakonem oraz Diana Andalò, założycielka klasztoru mniszek dominikańskich w Bolonii. Łączyło ich wiele: dominikański habit, gorący temperament, silna wola, lecz przede wszystkim głęboka przyjaźń, której pasjonującą pamiątką jest zbiór prezentowanych w tym tomiku listów. Dzieje tych dwojga mogłyby się stać kanwą niejednej barwnej opowieści. Pójdźmy zatem śladem ich dróg, które raz skrzyżowawszy swój bieg, nigdy już nie miały się rozejść. (od Tłumacza)
  • Gwat na...
    Zabawny jest ten wyrzut sumienia, który zmusza, by do Boskiego kapelusza, którego nieskończone gabaryty redukowało się ze trzy kwadranse, wrzucić na koniec grosik żywej czy spreparowanej pokory. Taka kropka nad i, czy raczej „wypchana sowa” na zakończenie, które byłoby dobrym punktem wyjścia. Bo to dopiero nad „i” tajemnicy trzeba by postawić „ptaszka” racjonalnego uporządkowania tego, co objawione. Teologia jako „wiedza wiary” w świecie postawionym na głowie poucza wiarę, zamiast dać się jej pouczać; chce posiąść Boga, zamiast dać się posiąść Jemu.
  • legendy uswiecone
    Sam Tolkien o swoim najpopularniejszym dziele powiedział, że jest ono „zasadniczo religijne i katolickie; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie”. Nie od dziś wiadomo też, że oksfordzki Profesor był osobą głęboko wierzącą. Sporadycznie pojawiają się nawet opinie sugerujące wyniesienie go na ołtarze. Kwestia tzw. „chrześcijańskości Tolkiena” to jednocześnie temat wywołujący liczne kontrowersje, zarówno wśród osób sytuujących się poza wiarą w Chrystusa, jak i trwających w niej. Uniwersalnym argumentem w dyskusjach jest przemieszanie elementów pogańskich i chrześcijańskich. Pierwsi używają tego argumentu, by uzasadnić brak łączności Śródziemia z Chrystusem, drudzy zaś, by obronić czystość wiary przed naleciałościami pogańskimi.
  • bl Henryk Suzo KMP 500
    Błogosławiony Henryk Suzo w Mądrości Przedwiecznej widzi przede wszystkim wcielone Słowo Boże, drugą osobę Trójcy Świętej. Najłatwiejszą i najpewniejszą drogą prowadzącą do zjednoczenia z Nią jest rozmyślanie o Męce Pańskiej i naśladowanie cierpiącego Chrystusa. Popularność, jaką dzieło Henryka Suzo cieszyło się przez wieki, można porównać jedynie z późniejszym o jeden wiek O naśladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis.
  • ostatnie krolestwo abig708256
    Książka Bartosza Jastrzębskiego Ostatnie Królestwo. Szkice teologiczno-polityczne to zbiór fascynujących, świetnie napisanych esejów, dotyczących tradycji myśli konserwatywnej (polskiej i obcej). Autor przybliża Czytelnikowi tę tradycję żywym, plastycznym językiem, odległym zarówno od beznamiętnego tonu właściwego rozprawom naukowym, jak i bulwarowego krzykactwa znacznej części współczesnej publicystyki. Znajdziemy tu teksty poświęcone między innymi Henrykowi Rzewuskiemu, Marianowi Zdziechowskiemu czy Adolfowi Bocheńskiemu, ale też Platonowi, Josephowi de Maistre czy Rogerowi Scrutonowi.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Copyright © 2003-2017 Teologia Polityczna