Niemiecka metamorfoza? [TPCT 122]

H2b2
Autor grafiki – Michał Strachowski

W tym numerze chcemy zastanowić się jak głęboka jest zmiana, którą mogliśmy obserwować przez ostatnie sto lat. Czym dzisiaj są nasi zachodni sąsiedzi – mocarstwem politycznym, potęgą gospodarczą, a może państwem, które stało się zakładnikiem własnego handlu? A może Niemcy pozostały takie same, a jedynie zmieniły narzędzia, którymi się posługuje? To są pytania, które chcemy postawić w centrum tego numeru.

Współczesna tożsamość Niemców opiera się na fundamencie winy za okrucieństwa własnego państwa w dwudziestym wieku – jest to stwierdzenie dość banalne, podobnie jak to, że zarówno sam naród, jak i cała jego struktura musiała rozpocząć się na nowo – przedefiniować. To wszystko prawda. Jednak dość szczególnym polem do namysłu powinno stać się również to, co stało się głównym celem polityki niemieckiej całego okresu, począwszy od zakończenia II wojny światowej do dziś. Wydaje się, że mocno wyakcentowana została płaszczyzna ekonomiczna, która stała się sposobem na odbudowę międzynarodowego uznania i prestiżu. Przemieniono dotychczasową politykę imperializmu w drogę intensywnej budowy nowego gospodarczego otwarcia. Co nam mówi ta zmiana paradygmatu?

Niemcy uformowane przez pruską wizję doczekały się podwójnego knock-outu – pierwszy cios spadł na nie w 1918 roku, a na deski posłane zostały w drugiej rundzie w 1945 roku. Dziś państwo niemieckie jest zupełnie innym bytem.

30 lipca upłynęło 120 lat od śmierci Ottona von Bismarcka – ojca założyciela państwa niemieckiego. To on poprzez niezwykle sprawną politykę i militarne podboje, wykuł podstawy pod zintegrowany byt polityczny w środku Europy. Niemcy uformowane przez tę pruską wizję doczekały się jednak podwójnego knock-outu – pierwszy cios spadł na nie w 1918 roku, a na deski posłane zostały w drugiej rundzie w 1945 roku. Dziś państwo niemieckie jest zupełnie innym bytem – swoje podstawy oparło na innych fundamentach, a filozofię państwową kształtuje zgodnie z innym paradygmatem. Można postawić tezę, że Niemcy zrzuciły ciasną pikielhaubę i przyodziały strój kupca z Hanzy. Ta redefinicja oparła się właśnie o przemysł i handel, to one stały się tą gliną, która pozostała do lepienia nowego bytu państwowego.

Przypomnijmy fakty. Już rząd Adenauera w latach 50. rozpoczął budowanie systemu wsparcia branż uznanych za strategiczne. Co ważne, wbrew powszechnej opinii, państwo niemieckie nie poniosło po II wojnie światowej znaczących strat w swoim przemyśle. Głównym kłopotem stała się raczej niewydolna infrastruktura, doświadczona wojennymi zniszczeniami. Dlatego w sposób oczywisty plan Marshalla stał się wybawieniem od tych bolączek. W ten sposób polityka zagraniczna Niemiec i polityka gospodarcza została sprofilowana tak, aby to przemysł i ekonomia stały się kołem zamachowym i fundamentem niemieckiej gospodarki.

Widać to od dłuższego czasu – niemieckie interesy gospodarcze są priorytetem dla każdej kolejnej ekipy rządzącej. Niemcy mają największy udział przemysłu wśród krajów rozwiniętych w Europie, a także posiadają olbrzymi udział eksportu w gospodarce, sięgający połowy całego PKB. Dlatego nie może dziwić, że żywotnym interesem tego państwa jest zachowanie możliwości handlu z jak największą ilością partnerów. I tu wyłania się plan znanego nam pola konfliktu w związku z napięciami, które od pewnego czasu pojawiają się na linii Berlin–Waszyngton. Potencjalna wojna handlowa to dla niemieckiej gospodarki byłby silny cios wymierzony w sam fundament całego państwa.

Niemcom od zawsze towarzyszyła idea swoistej metafizyki państwa. Nie chodziło jedynie o pewien immanentny zakres jego działań, ale także o uniwersalizację idei.

Niemcy przeszły daleką drogę od państwa silnie sprzężonego z militaryzmem, które stanowiło jego istotę. Jego ówczesna ideologia oparta o wykazanie silnego przywództwa i forpoczty nowego świata załamała się w sposób niezwykle widowiskowy. Jednak idea windowania swojego potencjału do globalnej stawki, nadal stanowi silny element budowania tożsamości. Niemcom od zawsze towarzyszyła idea swoistej metafizyki państwa. Nie chodziło jedynie o pewien immanentny zakres jego działań, ale także o uniwersalizację idei. Czy dziś można dostrzec taki element, a może już gra zeszła na poziom wykresu, tabeli, gdzie w spór toczy się jedynie o PKB, a jedyną gwarancją bytu stał się przemysł i handel?

W tym numerze chcemy zastanowić się jak głęboka jest zmiana, którą mogliśmy obserwować przez ostatnie sto lat. Czym dzisiaj są nasi zachodni sąsiedzi – mocarstwem politycznym, potęgą gospodarczą, a może państwem, które stało się zakładnikiem własnego handlu? A może Niemcy pozostały takie same, a jedynie zmieniły narzędzia, którymi się posługuje? To są pytania, które chcemy postawić w centrum tego numeru.

Jan Czerniecki
Redaktor Naczelny

W numerze:

Honorowymi Darczyńcami Teologii Politycznej Co Tydzień są: Adam Gładzik, Adam Ferdynand Lausch-Hołubowicz, Renata i Andrzej Mierzwa, Wojciech Piasecki oraz Darczyńca Anonimowy.

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.