Odruch republikański [TPCT 120]

R2 1

Wszystkie elementy polskiej tożsamości tworzą niezwykły stop, który zbudował gmach i ramy, w których funkcjonuje nasza wspólnota polityczna. W tym numerze, chcemy się im bliżej przyjrzeć, ukazać, a także zastanowić, co z nich wynika, a także jakie ma to dla nas konsekwencje. Gdzie są źródła siły i słabości tej tradycji?

Wiecznie zajęci sobą, gadatliwi, bez trwałej umiejętności przewidywania przyszłych procesów, stale żyjący w teraźniejszości – można powiedzieć, że ten katalog cech, które wystąpiłyby wspólnie u kogoś lub też u jakiejś grupy musiałby skutkować absolutną autodestrukcją. A jednak! W dużej mierze przynależą one do naszego porządku politycznego. Tacy jesteśmy! Jednocześnie zatopieni w sporach o najmniejsze nawet szczegóły życia wspólnoty, sięgający po przeszłość, jedynie, gdy może się ona stać narzędziem w aktualnym sporze, z trudem budujący trwałe instytucje, aby przytrzymać w nich moc naszej konfederacyjności – to jest jedna ze stron naszego republikanizmu. Oczywiście, druga to umiłowanie wolności w jej roztropnych politycznych przejawach, silne stopienie z patriotycznym obowiązkiem sięgającym dużo dalej niż prywatny interes, w razie potrzeby samoorganizujący się w zjawiskowy i niespotykany gdzie indziej sposób, a także przywiązani do tradycji i religijności. To wszystko my – zarówno w przeszłości, jak i dziś.

Nie ma tu co szukać wzorców na nowoczesne państwo utrwalone gdzieś poza naszymi tradycjami. Trzeba odkopać ten skarb na nowo i przebrać jego złe i dobre klejnoty, które się tam kryją.

Polacy są republikanami. I to wcale nie w ujęciu oświeceniowym, które powstawało w silnej kontrze do absolutyzmu, ale w perspektywie wpisania w paradygmat starszej tradycji sięgającej do I RP. W dużej mierze nasze dzisiejsze polityczne i społeczne odruchy są oparte o ugruntowane wcześniej zachowania – i tak przywiązujemy dużą rolę do treści, często gubiąc formę; dyskutujemy ponad miarę, przywołując największe słowa z podręcznego repertuaru; uwielbiamy konfederacje, a gdzieś gubimy konsekwencję w budowaniu trwałych instytucji; jesteśmy zaimpregnowani na skrajne ideologie, zewnętrzne narzucanie formy, a przede wszystkim całymi garściami czerpiemy z duchowego dziedzictwa. I oczywiście najmilsza nam jest wolność.

Gdy spojrzymy w przeszłość, choćby na te ponad pół tysiąca lat polskiego parlamentaryzmu, zobaczymy, jak wiele czerpiemy z tradycji. Zgromadzenia, w których wykuwane są poważne decyzje, umiejętność stworzenia przestrzeni tolerancji, a także zorganizowania oporu, gdy wolność zostanie zagrożona – są pewnymi stałymi objawami polskiej polityczności. Nie ma tu co szukać wzorców na nowoczesne państwo utrwalone gdzieś poza naszymi tradycjami. Trzeba odkopać ten skarb na nowo i przebrać jego złe i dobre klejnoty, które się tam kryją. To one stanowią pewien zasób, który posiadamy na trwałe – część należy może już odesłać do lamusa historii, część zatrzymać i poddać renowacji, aby na nowo uświetniły nasze zasoby.

Procesy modernizacyjne, które będą abstrahować od tej natury naszej polityczności, z góry zdają się być skazane na niechybną porażkę.

Polski republikanizm ma swoją naturę, będącą odbiciem polskiego sposobu życia. Być może jesteśmy nadgorliwi w praktykowaniu treści, zapominając o formie, która mogłaby tę treść ogarnąć, dostosować i przytrzymać. Niemniej jednak, nie ma co się oszukiwać, że staniemy się inni. Procesy modernizacyjne, które będą abstrahować od tej natury naszej polityczności, z góry zdają się być skazane na niechybną porażkę. Synergia może zaistnieć jedynie w zgodzie z materiałem, a nie wbrew niemu. Wiele zewnętrznych podmiotów już próbowało kłaść nas na prokrustowym łożu i przycinać czy też wyciągać, tak, że straciliśmy wiele sił i zdrowia – jednak niepodobna zmienić DNA brutalnymi zabiegami, czy też ponurą polityką tworzenia nowego człowieka. A skoro nie ma mowy o przeobrażaniu, to trzeba się dobrze sobie przyjrzeć i siebie zrozumieć, rozpoznać swoją tożsamość, która tak silnie sprzężona jest z naszą polityczną tradycją sięgającą samych korzeni państwa.

Wszystkie elementy polskiej tożsamości tworzą niezwykły stop, który zbudował gmach i ramy, w których funkcjonuje nasza wspólnota polityczna. W tym numerze, chcemy się im bliżej przyjrzeć, ukazać, a także zastanowić, co z nich wynika, a także jakie ma to dla nas konsekwencje. Gdzie są źródła siły i słabości tej tradycji?

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.