Tatry. Narkotyk inteligenta [TPCT 115]

T3
Autor grafiki - Michał Strachowkski

W tym numerze pisma chcemy przyjrzeć się momentowi zrodzenia, rozwoju i utrwalenia mitu Tatr i Zakopanego. Co doprowadziło do erupcji zachwytu nad tym miejscem i szaleństwa, które Witkacy wiązał z Zakopiaminą – swoistym narkotykiem tej przestrzeni? Bez wątpienia genius loci Tatr i okolic to bardzo silny demon! Dlatego warto przyjrzeć się jego działaniu i magnetyzmowi, szczególnie, że ta „narkotyczna choroba”, którą wywołuje, dotyka dziś niemal każdego polskiego inteligenta. Czas zatem, aby na poważnie zabrać się za ustalanie etiologii tej niebezpiecznej i jakże zakaźnej dolegliwości!

„Polacy wiele zawdzięczają gruźlicy" – miał kiedyś powiedzieć Stanisław Witkiewicz, postać-legenda całego Podhala, ale w szczególności Zakopanego. A przecież dzisiejszy kurort przeżywający istne oblężenie zarówno w zimowe ferie, jak i upalne wakacyjne miesiące nie od razu stał się tym, czym jest dziś w naszej zbiorowej wyobraźni. Zakopane się stawało. Z początku mimochodem, aby w pewnym momencie okazać się miejscem swoistej troski, która zaczęła stwarzać to miejsce i opowiadać o nim głośniej i szerzej. I tak z biegiem lat historia stała się legendą, legenda zaś mitem i wszystko splotło się w sposób tak ścisły, że trudno dziś rozdzielić Tatry od Zakopanego i całego wielkiego kulturalnego tygla, w którym wymieszały się przeróżne i osobliwe porządki.

Zakopane to miejsce-symbol, enklawa wolności, przestrzeń mityczna, która narodziła się w stosunkowo niedawno, by stać się nieodzownym miejscem na duchowej mapie Polski.

Trudno dziś spotkać inteligenta, który choć raz nie był w Zakopanem i na tatrzańskich szlakach. Swoimi krokami stąpał po niezliczonych śladach polskiej kultury zostawionej tu przez największych twórców, pisarzy, artystów, poetów, malarzy. Powiedzieć, że Zakopane i widok na Tatry inspirowały kulturę polską – to mało. Właściwie trudno dziś wyobrazić sobie inteligencję pozbawioną historii tego miejsca, osadzoną w rzeczywistości, z której wykrojono by ten krajobraz i cały jego kulturalny rezonans. Jest to miejsce-symbol, enklawa wolności, przestrzeń mityczna, która narodziła się w stosunkowo niedawno, by stać się nieodzownym miejscem na duchowej mapie Polski.

Kogoż tam nie było! Już od początków XIX wieku i Stanisław Staszic, i Seweryn Goszczyński już ponad dwa wieki temu zafascynowali się tym miejscem, oddając jego charakter w swoich żywych opisach. Później raz naruszona dziewiczość gór, z lawinowym impetem zawojowała inteligencki świat. Tytus Chałubiński stał się patronem tego miejsca, wiodąc spragnionych atrakcji na słynne „wycieczki bez programu”. Jednak Tatry to także jego nieodzowna brama, która w postaci Zakopanego zaczęła skupiać śmietankę życia kulturalnego spragnionej ucieczki przez smutą i brzemieniem ich trudnej epoki. Dom poważnego biologa – Tytusa Chałubińskiego – staje się rychło miejscem schadzek elit, a wkrótce urokowi miejsca ulegają kolejni: Ignacy Paderewski, Helena Modrzejewska, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Mieczysław Karłowicz, Władysław Reymont, Wincent Lutosławski, Jan Kasprowicz, Kazimierz Przerwa-Tetmajer czy dyktator czasów zdobywania niepodległości – Stefan Żeromski… a za nimi kolejni „wielcy” opętani jakaś manią kompulsywnego nałogu powrotu na dalekie południe.

Uwaga, jaką obdarzano Zakopane, wynikająca z etnograficznego zainteresowania podhalańskim stylem, zrodziło przekonanie, że to właśnie na tej ziemi – tak oddalonej od całej zawieruchy dziejowej przyniesionej przez zaborców – ostały się, prawdziwe i prastare polskie tradycje

A przecież niepodobna powiedzieć Zakopane, bez dodania na tym samym wydechu – Stanisław Witkiewicz. To on to miejsce „wymyślił” i przybliżył całej rzeszy nowo przybyłych, ale nie obyło się to – a jakże – bez wielkich projektów i sporów o polskość! Bo przecież uwaga, jaką obdarzano Zakopane, wynikająca z etnograficznego zainteresowania podhalańskim stylem, zrodziło przekonanie, że to właśnie na tej ziemi – tak oddalonej od całej zawieruchy dziejowej przyniesionej przez zaborców – ostały się, prawdziwe i prastare polskie tradycje, które należałoby wskrzesić dla dobra całej wspólnoty poddawanej procesom wykorzenienia. Tak więc, styl zakopiański miał się stać powszechną, a nie jedynie regionalną, formą kształtującą oblicze Rzeczypospolitej.

Właściwie Młoda Polska i czasy II Rzeczypospolitej ugruntowały mit tego miejsca, które stało się obowiązkowym miejscem na kulturalnej mapie już odrodzonej Polski. To tu przyjeżdżali już wszyscy krajanie, a plany modernizacyjne – dzięki otwieranej z hukiem kolejce linowej – zaczęły dosięgać szczytów Kasprowego Wierchu, a także całej infrastruktury jej towarzyszącej, jak choćby Gubałówki ujarzmionej kolejką szynową. A takie projekty, jak budowa Wielkiej Krokwi i bazy narciarskiej spowodowały, że do Zakopanego wręcz nie wypadało nie przyjeżdżać!

W tym numerze pisma chcemy przyjrzeć się momentowi zrodzenia, rozwoju i utrwalenia mitu Tatr i Zakopanego. Co doprowadziło do erupcji zachwytu nad tym miejscem i szaleństwa, które Witkacy wiązał z Zakopiaminą – swoistym narkotykiem tej przestrzeni? Bez wątpienia genius loci Tatr i okolic to bardzo silny demon! Dlatego warto przyjrzeć się jego działaniu i magnetyzmowi, szczególnie, że ta „narkotyczna choroba”, którą wywołuje, dotyka dziś niemal każdego polskiego inteligenta. Czas zatem, aby na poważnie zabrać się za ustalanie etiologii tej niebezpiecznej i jakże zakaźnej dolegliwości!

Jan Czerniecki
Redaktor naczelny

W numerze:

Honorowymi Darczyńcami Teologii Politycznej Co Tydzień są: Adam Gładzik, Adam Ferdynand Lausch-Hołubowicz, Renata i Andrzej Mierzwa, Wojciech Piasecki oraz Darczyńca Anonimowy.

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.