Sławomir Matusz: Syn Boży czy nasz Syn? Poeta z wydm. „Ruchome święta” Krzysztofa Kuczkowskiego

Sławomir Matusz: Syn Boży czy nasz Syn? Poeta z wydm. „Ruchome święta” Krzysztofa Kuczkowskiego

Krzysztof Kuczkowski proponuje uczestnictwo – wspólne czuwanie, kiedy trzeba wyprosić za drzwi świątyni ego, które nie ma dostępu do misterium

Krzysztof Kuczkowski jakby w odpowiedzi na sceptycyzm Miłosza, który prowadzi do szaleństwa i pomieszania, proponuje uczestnictwo – wspólne czuwanie, kiedy trzeba wyprosić za drzwi świątyni ego, które nie ma dostępu do misterium – o Ruchomym świętach, najnowszym tomiku poezji Krzysztofa Kuczkowskiego pisze Sławomir Matusz

Niedawno, bo w listopadzie 2016 roku pisałem na stronach Instytutu Książki o wyborze wierszy Krzysztofa Kuczkowskiego zatytułowanym Kładka, dodając w tytule recenzji do tytułu książki określenie Wiersze duchowe. Czytelników, którzy chcieliby przeczytać tę recenzję zapraszam na strony Instytutu. Tu przytoczę jej zakończenie:

„Języki Nicości mogą pojawić się w poezji, raną może być sam język. Dlatego Kuczkowski komentując upływ lat, zwiastujący nieuchronne odejście, zwierza się (*** wiersz bez tytułu), wyjaśnia:

z każdym rokiem Panie będę bliżej Ciebie
to tylko między nami sprawa dla innych rzecz
nie warta uwagi jak zawsze gdy nie o wiersze chodzi
ale o zbawienie

Czyż można mówić piękniej i prościej o poezji?”.

Bez wątpienia Krzysztof Kuczkowski to poeta wierzący, który nie wstydzi się swojego katolicyzmu.

Piszę „niedawno”, bo w serii Biblioteki „Toposu” ukazała się właśnie nowa książka poetycka Kuczkowskiego Ruchome święta. Trzeba jednak zauważyć, że chociaż to druga książka poetycka w ciągu pół roku, to jednak na nowy tomik poety z Orłowa  czekaliśmy siedem lat – od wydania zbioru Wiersze [masowe] i inne w 2010 roku.

Ruchome święta otwiera motto z Traktatu teologicznego Czesława Miłosza:

Oby do naszej mowy wróciła rzeczywistość.
To znaczy sens, niemożliwy bez absolutnego punktu odniesienia.

Taki cytat otwierający zbiór, zastanawia – trzeba z uwagą przeczytać utwór Miłosza i z jeszcze większą uwagą przyjrzeć się wierszom Kuczkowskiego. Miłosz pod koniec życia był krytykowany za kosmopolityzm i szydzenie z myśli narodowej. Krytykowali Miłosza profesorowie: Jacek Trznadel, Aleksander Fiut, Teresa Walas, Andrzej Romanowski i inni. Głośne były jego polemiki ze Zbigniewem Herbertem. Traktat teologiczny przez niektórych został odebrany jako atak na katolicyzm i jego symbole. Dlaczego więc praktykujący katolik bierze jako motto tomu fragment z wiersza Miłosza? Odpowiedzi mogą być co najmniej dwie. Pierwsza z nich zawarta jest w samym cytacie – gdzie Kuczkowski polemizuje z całym wierszem Miłosza jego słowami, wskazując to, co w nich najbardziej istotne, czemu nie da się zaprzeczyć, jakby Miłosz odszedł od zapisanej w tym okruchu prawdy. W połowie tomiku znajdujemy wiersz Kuczkowskiego Przypis (do Miłosza), który w moim przekonaniu komentuje nie tylko ten cytat:

Słowa?
Coraz mniej znaczą jakby już nie pochodziły
od Stwórcy Wszelkiego Sensu tylko od oślej szczęki
wielkiej jak przęsła Golden Gate.
Żywą mowę zastąpił bełkot afatyków.
Rzeczywistość zaparła się samej siebie.
Język doszedł do skraju nieważności i przestał być językiem.
Słychać głos nie słychać słów.
Czym jest głos bez słowa?

[Przypis (do Miłosza)]

Miłosz, postulując powrót do rzeczywistości, oddala się od niej, przez co daje powód do unieważnienia własnych sądów. „Właściwie jest już ślepy./ Powiększone litery skaczą na ekranie monitora/ jak wróble na śniegu. Słyszy ich świegot choć wie/ że niczego słyszeć nie powinien bo to nie wróble tylko/ piksele” – diagnozuje Kuczkowski sytuację w jakiej znalazł się noblista. Miłosz zawsze zaklinał rzeczywistość – jak w wierszu Zaklęcie z tomu Miasto bez imienia z 1969 roku, w którym słychać jeszcze hasła socrealizmu: „Piękny jest ludzki rozum i niezwyciężony”. Wiara w rozum oderwany od rzeczywistości i absolutu sprawiła, że wpadł w pułapkę pustych zaklęć i uczonych form, kiedy pisał o sobie w 3. osobie: „(…) musi napisać traktat/ teologiczny, żeby okupić swój grzech/ samolubnej pychy” (Traktat teologiczny).

Kuczkowski dialoguje z ego Miłosza w innym wierszu, który zaczyna od parafrazy Piosenki o końcu świata:

W niedzielę tuż przed końcem świata
warkot kosiarek na działkach chichot dziewcząt
ze szkoły tańca kocie śmiechy w nasturcjach.

Kosiarki, chichot dziewcząt i kocie śmiechy są rzeczywiste, można je usłyszeć w tekście – w przeciwieństwie do mitycznego Ikara Miłosza. Poeta z Orłowa zatytułował swój utwór Bom-bym-bo – co należy czytać: „bom ja, bym ja, bo ja”. Takich odpowiedzi udziela na wszystkie pytania ego autora Traktatu. Wiersz Kuczkowskiego, napisany w 2012 roku dedykowany jest Arturowi Fryzowi – przyjacielowi i poecie z Kutna, zmarłemu rok później.

Sceptycyzm religijny Miłosza podlany szyderstwem, wpisuje się w sytuację, gdzie:

Umarli śledzą umarłych. Umarli podglądają się
nawzajem kłócą się o lepsze miejsca na cmentarzach
z satysfakcją czytają nekrologi dawnych przyjaciół
nad trumnami poetów recytują ich wiersze. Za późno.
Poza tym strasznie śmierdzi im z ust. Używają takich
słów jak: „hańba” „nikczemnik” „człowiek honoru” albo
„odpieprzcie się od generała”. Śmierdzi nie do wytrzymania.
Przysięgają na Boga który nie jest Bogiem umarłych
lecz żywych. Wydaje się im że umarli umarłych nie słyszą
a jak nie słyszą to i nie widzą. Jak się wygląda kiedy
nie patrzy się w lustro? Obserwuj obserwującego.

[Tryb powtarzania]

Jezus przed Piłatem zeznawał: „moje królestwo nie jest z tego świata” – czym potwierdzał wolną wolę, jaką ludzie otrzymali. Jednak część z nich, zamiast wyznawać „Boga żywych”, bogiem nazywa następców Piłata. Dlatego „kłócą się o lepsze miejsca na cmentarzach/ z satysfakcją czytają nekrologi dawnych przyjaciół”.

Powoli zbliżamy się do najważniejszego cyklu wierszy, który możemy traktować jako odpowiedź Krzysztofa Kuczkowskiego na religijne wątpliwości Miłosza. Składa się na niego siedem utworów poświęconych Wielkiemu Tygodniowi. Wszystko zaczyna się w Wielki Poniedziałek, który jest dniem skupienia, przygotowania na to, co ma się wydarzyć. Każdy dzień, każda godzina, minuta, to czas oczekiwania, kiedy ludzie się zbierają. Każdy przeżywa to inaczej:

Chciałem spojrzeć mu w oczy ale te
przesłonięte były grubą folią
w kącikach ust grudki zaschniętej
śliny podrapane policzki połamane
paznokcie. Świat go kocha jako
swoją własność a on dusi się tą
miłością jak ktoś kogo przygniotło
złamane drzewo. Tyle wokół
powietrza a on nie może oddychać
wpół siedzi wpół leży na jego
duszę czyha kogut z płonącym
grzebieniem.

[Wielka Środa]

Powoli „piszą się ostatnie/ rozdziały dobrej nowiny” [Wielki Czwartek]. Wkraczamy w Triduum Paschalne. W Wielką Sobotę pełnimy z poetą nocną straż, zbliżamy się do Tajemnicy. Cykl wieńczy Orędzie paschalne wykonane przez poetę, a zatytułowane Exsultet, dedykowane ojcu Jackowi Salijowi. Oto fragment relacji z tego wydarzenia:

Pełniliśmy straż nocną.
Każdy pilnował własnej
otchłani własnego grobu.
Nikt nie pytał o sens tego
stróżowania i wpatrywania się
w ciemność własnych swoich
myśli. Sens był w czuwaniu.
Pilnowaliśmy tego co
wewnątrz i tego co na zewnątrz.
Mysz by się nie prześliznęła (...).
Ale On nie widział tego naszego
grobu. Patrzył z miłością:
Weselcie się już którzy pełnicie
straż nocną porzućcie
wasze zajęcia.

Krzysztof Kuczkowski jakby w odpowiedzi na sceptycyzm Miłosza, który prowadzi do szaleństwa i pomieszania, proponuje uczestnictwo – wspólne czuwanie, kiedy trzeba wyprosić za drzwi świątyni ego, które nie ma dostępu do misterium.

Jezus na Krzyżu, Syn Boży staje się Synem Każdego i Dziecięciem Każdej – dzięki czemu uczestniczymy w Jego cierpieniu, czekając aż przyjdzie po raz drugi, wróci zza grobu. To oczekiwanie przypomina czekanie rodziców na moment, kiedy minie wielka gorączka męcząca ich dziecko i odzyska ono przytomność, i wróci do nich. Przypomina oczekiwanie Marii i Józefa, i każdego z rodziców. Bo Jezus Chrystus jest Synem Bożym, jest Synem każdego z nas i w tym tkwi Tajemnica Oczekiwania i Zmartwychwstania – zdaje się mówić poeta. Zmartwychwstały może odejść z domu rodziców i podążyć własną drogą. Może poprowadzić nas tam, gdzie sami nie bylibyśmy w stanie dojść. Kuczkowski nie odrzuca Miłosza, odrzuca dwoistość deklarowanych przez niego przekonań. Bierze motto z Traktatu… – prawdę, która źle tłumaczona przez Ego, wiedzie na manowce. Pochyla się jak Pasterz, podając okruch prawdy jaki znalazł, zachęcając, by zmarły wrócił do wspólnoty.

Ruchome święta wędrują jak ruchome piaski, a my całe życie z nimi, bo wszystko, co zbudujemy jest z piasku. Oddając się w niewolę Ego żyjemy i śpimy w oku cyklonu, który zmiecie piasek i nas, z czego nie zdajemy sobie sprawy. Dlatego trzeba czuwać i szukać czegoś mocniejszego niż piasek. Poeta z Orłowa wie, co pisze – bo mieszka na wydmach.

Sławomir Matusz

Los Teologii Politycznej w Twoich rękach

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.