Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Mateusz Drewniak: Powrót na metafizyczne blokowisko. Zarys polskiej krytycznofilmowej recepcji „Dekalogu” w XXI wieku

Mateusz Drewniak: Powrót na metafizyczne blokowisko. Zarys polskiej krytycznofilmowej recepcji „Dekalogu” w XXI wieku

W pamięci większości publicystów „Dekalog” zapisał się jako wydarzenie o charakterze politycznym; jako film przedstawiający konkretny moment w rozwoju polskiego społeczeństwa. Metafizyka Kieślowskiego, niegdyś tak pociągająca, okazuje się nie przystawać do obecnych realiów, a próby jej reinterpretacji nie wytrzymują starcia z oryginałem oraz osobistą nostalgią komentatorów – pisze Mateusz Drewniak w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Kieślowski. Anatomia przypadku”.

„Kieślowski swoim Dekalogiem zostawił w nas niezatarty ślad” [1]

Najważniejszą pracę na temat polskiej krytycznofilmowej recepcji Dekalogu (1988, reż. K. Kieślowski) przygotował Mirosław Przylipiak. W swoim monumentalnym artykule[2] analizował teksty publicystyczne z lat 1988-1997. Wyodrębnił z nich kilka wątków, wokół których polscy krytycy ogniskowali swoje recenzje tego telewizyjnego cyklu. Najczęściej eksplorowanym zagadnieniem okazał się stosunek Kieślowskiego do religijności i jego autorska interpretacja dziesięciu przykazań. Przylipiak utrzymywał, że sposób ich ujęcia „jedni przyjmowali z entuzjazmem, pisząc, iż Dekalog w istocie przedstawia przykazania jako niezwykle trudne zadanie, inni natomiast z dezaprobatą”[3]. Nie jest moim celem powtarzanie rozpoznań Przylipiaka, zwłaszcza że nieopisany dotychczas XXI-wieczny odbiór tego telewizyjnego miniserialu stanowi równie fascynujący materiał badawczy.

W 1998 roku „Kino” opublikowało tekst Iwony Kurz pomyślany jako hołd dla Kieślowskiego w drugą rocznicę jego śmierci. Krytyczka dowartościowywała w nim tę bardziej przyziemną warstwę Dekalogu. Materializowała się ona pod postacią zwykłego blokowiska na warszawskim osiedlu, gdzie „pali się trochę świateł, inne ciemne – ile z tych okien odgradza nas od dramatów, a ile od misteriów miłości? […] Tej dziecięcej wizji Kieślowski nadał formę artystyczną, a po dekalogu wybrał inne kategorie, które jak soczewki skupiają obawy i nadzieje współczesnych”[4]. Dzięki temu pospolitemu miejscu akcji Dekalog zyskał w oczach Kurz ponadczasowy charakter, podobnie jak reszta fabularnej twórczości reżysera.

„Teologia Polityczna Co Tydzień” ukazuje się dzięki hojności Darczyńców.

Dziękujemy za wsparcie. Trwa zbiórka na wydania w 2026 roku

W tym samym roku w „Polityce” Zygmunt Kałużyński, który wcześniej prezentował bardzo krytyczny stosunek do Dekalogu[5], podał go jako przykład dzieła, używanego przez polskich dystrybutorów za wzór do naśladowania dla całego polskiego kina. Mimo tego powtórna emisja Dekalogu spotkała się z chłodną reakcją telewidzów, co uświadomiło Kałużyńskiemu, iż przeciętni odbiorcy nie podzielali zachwytu krytyków nad antologią Kieślowskiego. Kałużyński zarzucał mu, iż akcja jego serialu rozgrywa się w „świecie fantastyki obyczajowej, w świecie, którego nie ma. Występują w nim lekarze, artyści, inteligenci, o których pracy nic się nie dowiadujemy, którzy nie mają trosk materialnych”[6]. W tym sensie Dekalog był w końcu wieku postrzegany jako produkt elitarny – przeznaczony dla tej grupy odbiorców, która mogła sobie pozwolić na głębokie rozważania metafizyczne w obliczu gospodarczego i politycznego chaosu czasów transformacji.

Dalsze refleksje na temat Dekalogu, publikowane już w XXI wieku, były powodowane kolejnymi wydaniami tej antologii na płytach DVD. Michał Chaciński uznawał tę dystrybucję Dekalogu za spóźnioną: „w USA wydano go na DVD już kilka lat temu. Ale cóż – na Zachodzie serię tę uważa się za jedno z najważniejszych dokonań w historii europejskiej telewizji. W Polsce Kieślowskiemu zawsze było trudniej”[7]. Po seansie tej wersji Krzysztof Kornacki, wzorem wcześniejszej recepcji, rozważał relacje między religią a moralnością w dziele Kieślowskiego. Sugerował on jednak, że „kazuistyczne rozszyfrowywanie nakazów i zakazów literalnie zapisanych w Dekalogu i konfrontowanie ich z cyklem Kieślowskiego, czemu oddawano się po premierze, nieraz gubiło właściwą treści i znaczenie Dekalogu”[8]. Z kolei Barbara Hollender na łamach „Rzeczpospolitej” podkreślała, że serial nie był tak jednoznaczny jak dziesięć przykazań: „Nie mógł być, bo wiek XX skomplikował życie człowieka, przyniósł zmianę obyczajów”[9]. Zatem już na początku nowego stulecia polscy komentatorzy dostrzegali niewystarczalność dotychczasowych odczytań i analiz tego cyklu.

Chęć obcowania z oryginalnym dziełem i uniwersalny charakter serialu przesłaniały pomysły nakręcenia go od nowa[10]. Dekalog wyemitowany został nawet w takich „egzotycznych kulturowo” krajach jak Japonia, Meksyk czy Iran[11], gdzie cieszył się ogromną popularnością. Łukasz Maciejewski podkreślał: „nikt nie podejrzewał, że […] Dekalog stanie się największym hitem eksportowym TVP w historii”[12]. Telewizja nie zamierzała zresztą zrezygnować z tego bezpiecznego źródła dochodu. W 2015 roku wydała kolejną płytową edycję Dekalogu – tym razem także na Blu-Ray. Andrzej Horubała miał poczucie, że ten odświeżony technologicznie Dekalog oglądany na chłodno i z dystansu wydaje się dziełem cynicznie wyrachowanym i pozbawionym artystycznej głębi. Krytyk zastanawiał się nad intencjami Kieślowskiego: „Z jakim więc nastawieniem inkrustował film symbolami, co czuł, gdy na początku wkładał jazdę kamery ku górze wzdłuż bloków układających się w krzyże […]. Uśmiechał się, poznawszy naiwność odbiorców i smucił zarazem, widząc, jakie to wszystko marne i proste”[13]. Tadeusz Sobolewski miał na to własną odpowiedź. Twierdził, iż choć „niektórzy interpretatorzy Kieślowskiego chcą na siłę wydusić z niego deklarację wiary”[14], to twórczość tego reżysera ciągle wymyka się takim praktykom. Dekalog odnosił się bowiem, zdaniem krytyka „Gazety Wyborczej”, nie do chrześcijańskich przykazań, lecz specyficznego magisterium „kościoła Kieślowskiego”. W jego ramach reżyser tak jak „nieortodoksyjni teologowie szukał takiego pola, gdzie ateizm i religia nie byłby sprzecznościami”[15]. Ten sposób interpretowania Dekalogu mocno odróżnia się od jego wcześniejszej recepcji, gdzie ideowe związki z chrześcijaństwem w utworze Kieślowskiego były niepodważalne.

Przeczytaj także: Ks. Marek Lis: Krzysztof Kieślowski i obecność Boga

Jednym z ostatnich akcentów recepcji Dekalogu w ostatnich latach była jego adaptacja sceniczna, przygotowana w 2022 roku przez reżysera Wojciecha Farugę i wystawiona w Teatrze Narodowym w Warszawie. Spektakl wywołał szeroką dyskusję nie tylko wokół jakości przedstawienia, ale również aktualności serialowego pierwowzoru w XXI wieku. Piotr Zaremba pisał, że „Kieślowski i Piesiewicz tworzyli […] w czasach sprzed ideologicznych podziałów i kulturowej wojny. Pozwalało im to opisywać rozmaite zjawiska i dylematy niejako z lotu ptaka, bo nie pod z góry założone tezy”[16]. Według Zaremby nie jest to już obecnie możliwe – przede wszystkim ze względu na zmianę moralnej wrażliwości polskiego społeczeństwa. Jacek Cieślak ową metamorfozę osadzał w momencie dziejowym, „gdy część młodszych pokoleń rezygnuje z lekcji religii, odchodzi z Kościoła, który przeżywa kryzys”[17]. Na łamach „Teatru” dodawano zaś, że w wersji scenicznej „zawiłości psychologiczne odgrywają o wiele większą rolę, niż w filmie Kieślowskiego i jest to wyraźny znak naszych czasów”[18]. Jednocześnie, jak twierdził Grzegorz Kondrasiuk, choć twórcy usiłowali stworzyć autonomiczne dzieło, to mimowolnie ich sztuka kojarzyła się z dokonaniami Kieślowskiego: „pod powiekami i w nostalgicznej pamięci przechowujemy tamte sceny oglądane w […] nieogrzewanych peerelowskich i post-peerelowskich kinach”[19]. Dariusz Kosiński na łamach „Tygodnika Powszechnego” wtórował temu sentymentalnemu wymiarowi Dekalogu, odczytując go przez pryzmat własnych doświadczeń. Końcówkę lat 80. Kosiński przeżywał „jakkolwiek anachronicznie i podniośle to nie zabrzmi – w duchu filmów Kieślowskiego”[20]. Co więcej, krytyk utrzymywał, iż „Dekalog powstawał i był oglądany dosłownie na granicy, na progu między tym cichym i ciemnym czasem stanu zawieszenia a gorączką transformacji. Jest dziełem historycznym, któremu nie ma chyba sensu nadawać znaczeń «ponadczasowych»”[21].

W ramach najnowszej recepcji serialu Kieślowskiego funkcjonuje zatem pogląd, iż Dekalog nie ma już tej samej siły oddziaływania, którą posiadał na przełomie stuleci. Religijne interpretacje są dziś albo krytykowane, albo wspominane przez nielicznych (np. Sobolewskiego). W pamięci większości publicystów Dekalog zapisał się jako wydarzenie o charakterze politycznym; jako film przedstawiający konkretny moment w rozwoju polskiego społeczeństwa. Metafizyka Kieślowskiego, niegdyś tak pociągająca, okazuje się nie przystawać do obecnych realiów, a próby jej reinterpretacji nie wytrzymują starcia z oryginałem oraz osobistą nostalgią komentatorów.

Mateusz Drewniak

Wszystkie artykuły z „Teologii Politycznej Co Tydzień” [519]: „Kieślowski. Anatomia przypadku”

[1] J. Jaworska, Kieślowski demontowany (wywiad z Sz. Bogaczem), „Dialog” 2015, nr 7-8, s. 164.

[2] Pierwsza część została opublikowana w tomie zbiorowym: M. Przylipiak, Filmy fabularne Krzysztofa Kieślowskiego w zwierciadle polskiej krytyki filmowej (cz. I), [w:] Kino Krzysztofa Kieślowskiego, red. T. Lubelski, Universitas, Kraków 1997, s. 213-248. Druga zaś w czasopiśmie: M. Przylipiak, Krótkie filmy, Dekalog, oraz Podwójne życie Weroniki Krzysztofa Kieślowskiego w zwierciadle polskiej krytyki filmowej, „Kwartalnik Filmowy” 1997, nr 24, s. 133-168.

[3] M. Przylipiak, Krótkie filmy, Dekalog…, s. 146.

[4] I. Kurz, Chórzyści, „Kino” 1998, nr 3, s. 6.

[5] M. Przylipiak, Krótkie filmy, Dekalog…, s. 150.

[6] Z. Kałużyński, Kicha telewizyjna, „Polityka” 1998, nr 19, s. 53.

[7] M. Chaciński, Cyfrowe dziesięć przykazań, „Gazeta Wyborcza” 2003, nr 264, s. 14.

[8] K. Kornacki, „Dekalog” i Dekalog, „Kino” 2003, nr 12, s. 81.

[9] B. Hollender, Przetrwać próbę czasu, „Rzeczpospolita” 2003, nr 296, s. A15.

[10] B. Hollender, „Dekalog” po amerykańsku, „Rzeczpospolita” 2004, nr 276, s. A1, A12.

[11] M. Cup, M. Wierusz-Kowalski, Dekalog – nadal bestseller, „Kino” 2007, nr 5, s. 50.

[12] Ł. Maciejewski, Po co żyjemy?, „Tygodnik Powszechny” 2008, nr 14, s. 43.

[13] A. Horubała, Gorzki „Dekalog”, „Do Rzeczy” 2016, nr 2, s. 45.

[14] T. Sobolewski, To „Dekalog” z wolnego kraju, „Gazeta Wyborcza” 2019, nr 290, s. 20.

[15] Tamże.

[16] P. Zaremba, „Dekalog” między rupieciarnią a okopami Świętej Trójcy, „Plus Minus” 2022, nr 44, s. 24.

[17] J. Cieślak, Bunt aktorek przeciwko „Dekalogowi”, „Rzeczpospolita” 2022, nr 233, s. A8.

[18] J. Kopciński, Jedenaste, „Teatr” 2022, nr 12, s. 17.

[19] G. Kondrasiuk, „Dekalog” w Narodowym, czyli decyzja repertuarowa, „Do Rzeczy” 2022, nr 51, s. 59.

[20] D. Kosiński, Przemoc przykazań, „Tygodnik Powszechny” 2022, nr 43, s. 70.

[21] Tamże, s. 71.


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.