Oklaski dla króla

 

 

 

Film “Jak zostać królem” (pomijając kompletną nieadekwatność polskiego tytułu, który budzi raczej kojarzenia z marnymi komediami, niż z poważnym kinem i nijak nie oddaje oryginału brzmiącego “The King’s Speech”), to historia o rzeczywistości zbudowanej na odwróconej hierarchii wartości. To odwrócenie niszczy ludzi. Pozbawia ich nie tylko pewności siebie, ale uniemożliwia odnalezienie się w świecie. Sprawia, że nie są w stanie odkryć swego rzeczywistego powołania, a jeśli w ogóle zdobywają się na autorefleksję, swoją obecność na świecie traktują w kategoriach pomyłki.

Jest to też film o będącym skutkiem postawienia wszystkiego na głowie permanentnym upokorzeniu. Kluczowa scena, a właściwie jej finał, to obraz wyjątkowego poniżenia głównego bohatera. Oklaski dla króla za to, że mimo jąkania, wygłosił w miarę sprawnie wojenne przemówienie radiowe, oklaski, które otrzymuje nawet od najbliższych, są czymś paskudnym. W całej tej sytuacji na bohaterkę pozytywną wyrasta starsza córka (Elżbieta), która próbuje szczerze i krytycznie ocenić wystąpienie ojca.

Jest to także film o powszechnym niezrozumieniu istoty władzy. O nagminnym myleniu jej z panowaniem. I zamienianiu w grę pozorów. Nawet nie w teatr.

Jest coś przerażającego, że król potrzebuje oklasków, aby odkryć, że jego głos się liczy. Że on w ogóle ma głos.

 

Ks. Artur Stopka

 

Stukam.pl

Zostań współwydawcą Teologii Politycznej. Przekaż darowiznę.

Wpłać darowiznę
50 zł
Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
200 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.