Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Magdalena Bober-Jankowska: „Cor meum et caro mea requiescit in spe” – oblicza prozy Adama Naruszewicza w 230. rocznicę śmierci

Magdalena Bober-Jankowska: „Cor meum et caro mea requiescit in spe” – oblicza prozy Adama Naruszewicza w 230. rocznicę śmierci

Prozatorski warsztat Adama Naruszewicza to żywy, pulsujący tygiel, w którym rodził się nowoczesny język polskiego piśmiennictwa – pisze Magdalena Bober-Jankowska w „Teologii Politycznej co Tydzień”: „Naruszewicz. Rzeczpospolita pamięci”.

Przez dziesięciolecia badacze literatury skłonni byli postrzegać Adama Naruszewicza wyłącznie przez pryzmat jego dokonań poetyckich. Zatrzymany w bezpiecznym kadrze pamięci jako klasycystyczny mistrz mowy wiązanej, autor doskonałych formalnie ód oraz ciętych satyr, jawił się jako pomnikowa figura stanisławowskiego Parnasu. Ta jednostronna fascynacja badaczy oczywiście nie zaskakuje, warsztat poetycki Naruszewicza bowiem cechuje rzadko spotykana, wirtuozerska precyzja, wysmakowanie frazy oraz głęboka kultura humanistyczna.

Niemniej tak zarysowany, tradycyjny portret Naruszewicza-twórcy – choć w pełni uzasadniony – domaga się istotnego dopełnienia. Skupienie uwagi wyłącznie na laurach lirycznych sprawiało bowiem, że w cieniu historycznoliterackiej recepcji przez lata pozostawała ta część jego spuścizny, która w równej mierze współtworzyła intelektualne i polityczne oblicze epoki stanisławowskiej. Dopiero przełamanie owego poetyckiego monopolu pozwala w pełni docenić wszechstronność pisarza i wartość realizacji twórczych, które dotychczas rzadziej wysuwały się na pierwszy plan badań.

Prozatorski warsztat Adama Naruszewicza to żywy, pulsujący tygiel, w którym rodził się nowoczesny język polskiego piśmiennictwa. Inicjacyjnym, a zarazem fundamentalnym ogniwem tych poszukiwań stał się monumentalny przekład dzieł Tacyta[1] (1772–1773). To właśnie tam, w zmaganiach z surową, skondensowaną frazą rzymskiego dziejopisa, wykuwała się dyscyplina słowa niezbędna do podjęcia późniejszych, imponujących rozmachem projektów. Ich najtrwalszym pomnikiem stała się wielotomowa Historyja narodu polskiego od początku chrześcijaństwa (1780-1786)[2], będąca pionierską próbą syntetycznego ujęcia dziejów Rzeczpospolitej, którą pisarz dopełniał w swoich pracach biograficznych o Janie Karolu Chodkiewiczu[3] (1781) oraz pisanych w tym samym czasie biogramach leksykograficznych[4]. 

Przeczytaj również: Meandry drogi życiowej Naruszewicza nie zniweczyły jego drogi twórczej

Ta głęboka refleksja nad minionymi wiekami nieustannie łączyła się u Naruszewicza z żywą troską o współczesny kształt państwa, co znalazło wyraz w pismach o charakterze teoretycznym i polityczno-prawnym. Swoiste zaplecze metodologiczne dla wielkich syntez stworzył on w słynnym Memoryjale względem pisania historyi narodowej (1775), by w kolejnych latach rzucać się w wir najgorętszych debat ustrojowych i głośnych kryzysów epoki: od erudycyjnej rozprawy O zwierzchności krajowej w Tebach[5] (1772), przez precyzyjne, prawnicze Objaśnienie kwestii... ministra Zughoera[6] (1785), aż po głośną, szeroko dyskutowaną sprawę między księciem Adamem Czartoryskim a Komarzewskim i Ryxem[7].

Obok pism ściśle politycznych, niezwykle dynamiczny nurt tej prozy tworzą pisane z pozycji naocznego świadka relacje z podróży królewskich na sejm grodzieński (1784)[8] oraz na Ukrainę (1787)[9]. W tych oficjalnych diariuszach protokolarny rygor godzin splata się z kunsztem geograficzno-historycznej panoramy, którą pisarz poszerzył dodatkowo o Taurykę[10] (1787) – nowatorskie studium o Krymie, łączące rzetelność źródłową z aktualnym kontekstem geopolitycznym. Całość tej wszechstronnej, podporządkowanej państwowotwórczej idei spuścizny zamykają mowy wygłaszane na sesjach sejmowych u schyłku Rzeczpospolitej (1789–1792): poruszający, retoryczny finał biografii pisarza i obywatela. 

Jednak – z jakiegoś względu – badacze przez długi czas traktowali ten bogaty dorobek prozatorski z uderzającą rezerwą, spychając go na daleki margines historycznoliterackiej refleksji. Tymczasem proza Naruszewicza to nie tylko fascynujące, pełne literackiego i faktograficznego dynamizmu świadectwo epoki, ale przede wszystkim fundamentalne, organiczne dopełnienie jego twórczego dziedzictwa. Dopiero uważna lektura rozpraw historycznych, słowników, diariuszy, oracji, przekładów czy listów pozwala dostrzec w nim twórcę „pełnego” – intelektualistę, w którego pismach gabinetowa skrupulatność badacza wchodzi w nierozerwalny dialog z publicystyczną pasją oraz głęboką, niezmienną na przestrzeni lat, konsekwencją ideową. Proza Naruszewicza nie jest bowiem gatunkowym odpoczynkiem od poezji. Stanowi ona tę samą – rozpisaną na inne rejestry – przestrzeń myśli o człowieku, moralności, narodzie i państwie. Aby w pełni zrozumieć ukrytą w tych dziełach jedność, musimy porzucić zastane klisze i wejść w labirynty Naruszewiczowej mowy niewiązanej, gdzie blaski oświecenia nieustannie mierzą się z tragicznymi cieniami upadającej Rzeczpospolitej. W tym wielogłosie na pierwszy plan wysuwa się dziejopisarstwo, w którym autor dokonał prawdziwej rewolucji metodologicznej.

Nowy wymiar przeszłości: przełom historiograficzny według Adama Naruszewicza

Przełom historiograficzny Adama Naruszewicza dokonał się na styku teorii i praktyki, redefiniując polski sposób myślenia o przeszłości. Teoretyczny i ideowy fundament tego zwrotu przyniósł powstały w 1775 r. Memoriał względem pisania historyi narodowej, stanowiący bezpośredni program dla jego późniejszego opus magnum: wielotomowej Historyi narodu polskiego od początku chrześcijaństwa.

Kategorycznie zrywając z bezkrytyczną tradycją kronikarską, Naruszewicz ufundował nowoczesną krytykę źródłową opartą na rzetelnej kwerendzie archiwalnej. Przełom ten opierał się na zastąpieniu dziejopisarskiej naiwności racjonalistycznym, rzetelnym badaniem dokumentu. Pisarz bezkompromisowo odrzucił sarmackie, legendarne opowieści o początkach państwa, domagając się od historyka postawy bezstronnego sędziego, który tropi mechanizmy przyczynowo-skutkowe.

Istotą owego zwrotu stało się jednak przede wszystkim radykalne poszerzenie historycznego horyzontu. Naruszewicz z rzadką wówczas śmiałością wyprowadził narrację z wąskiego, tradycyjnego kręgu wojen, bitew i gabinetów politycznych, kierując uwagę ku całościowemu obrazowi społeczeństwa. Konstrukcja jego syntezy, uwzględniająca obok dziejów politycznych również historię kultury, ustroju, społeczeństwa oraz gospodarki, pozwalała dostrzec głębokie mechanizmy rządzące rozwojem cywilizacyjnym. W cieniu dramatycznego kryzysu Rzeczpospolitej ta racjonalna, wieloaspektowa proza stawała się żywym, pragmatycznym narzędziem analizy mechanizmów państwowych oraz lekcją obywatelskiej odpowiedzialności, przekuwającą błędy przeszłości w polityczną naukę dla żyjących pokoleń.

Między prawdą dokumentu a kunsztem frazy: nowatorskie oblicze biografistyki Naruszewicza

Twórcza wszechstronność Adama Naruszewicza w kształtowaniu form prozatorskich z niezwykłą siłą zamanifestowała się także w jego biografistyce, czego koronnym dowodem pozostaje Historyja Jana Karola Chodkiewicza. Dzieło to doskonale pokazuje, jak pisarz potrafił modyfikować tradycyjne ramy gatunkowe, by z jednej strony służyły osadzaniu jego własnych, oświeceniowych koncepcji ideowych, a z drugiej – reprezentowały najwyższy europejski poziom artystyczny. Naruszewicz uczynił z tej monografii modelowy przykład synkretyzmu, łącząc w unikalny sposób dwie odmienne tradycje intelektualne. Z północnego, szwedzkiego racjonalizmu reprezentowanego przez Svena Lagerbringa zaczerpnął rygor krytyki źródłowej, odrzucił panegiryczny patos oraz sarmackie mity, budując wielkość hetmana wyłącznie na fundamencie udokumentowanych faktów. Ów ścisły empiryzm autor zestroił jednak z francuską kulturą literacką i wolterowską dynamiką narracyjną. Stosując wyrafinowany styl wysoki oraz czas teraźniejszy w opisach batalistycznych, zatarł dystans między tekstem a czytelnikiem, nadając opowieści wyjątkową plastyczność. Co więcej, wplatając w tok narracji błyskotliwe „maksymy dziejowe”, wzniósł jednostkowy życiorys do rangi traktatu polityczno-filozoficznego o uniwersalnych prawach rządzących naturą ludzką i mechanizmami władzy. 

Biografia Chodkiewicza stała się w ten sposób głębokim studium ludzkiej sprawczości i stanu emocjonalnego wodza w momentach granicznych, a zarazem pragmatycznym narzędziem budowania nowoczesnej tożsamości obywatelskiej w obliczu kryzysu Rzeczpospolitej. Udowadniając, że szwedzką potrzebę prawdy dokumentu można bezbłędnie pogodzić z francuską potrzebą estetycznej doskonałości, Naruszewicz stworzył dzieło wybitne, które wprowadziło polską prozę biograficzną w pełnoprawny obieg myśli oświeceniowej.

Przeczytaj również: Bóg Naruszewicza nie jest jedynie zegarmistrzem 

Ta sama dbałość o równowagę między zachodnią formą a narodową powinnością, która ukształtowała monografię o hetmanie, zyskała zupełnie nowy wymiar w kolejnym przedsięwzięciu pisarza. Przejście od głębokiego, indywidualnego studium charakteru ku panoramicznej syntezie stanowiło naturalny krok dla autora pragnącego zrekonstruować cały panteon zasłużonych rodaków. Pasja porządkowania przeszłości oraz poszukiwanie nowoczesnych, przystępniejszych dla czytelnika, narzędzi wyrazu wyprowadziły Naruszewicza z obszaru klasycznej monografii politycznej prosto w nurt osiemnastowiecznej leksykografii.

Wszechobecna w osiemnastowiecznej Europie fascynacja wielkimi syntezami wiedzy, której symbolem stała się francuska Encyclopédie, ou dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers, wyznaczyła również kierunek poszukiwań prozatorskich Adama Naruszewicza związanych z biografistyką. Pisarz nie kopiował jednak zachodnich wzorców w sposób mechaniczny. Z właściwą sobie swobodą intelektualną włączył się w ambitną inicjatywę edytorską królewskiego sekretarza, Józefa Boelckego. To właśnie na potrzeby tego przedsięwzięcia Naruszewicz pisał artykuły biograficzne, tworzące Życia sławnych Polaków, które ostatecznie złożyły się na monumentalny projekt Dykcyjonarza sławnych Polaków i cudzoziemców z Polską związanych[11]. 

Nowoczesna, alfabetyczna forma leksykograficzna została tu w pełni podporządkowana celom narodowym. Naruszewicza interesowało bowiem nade wszystko wykorzystanie tej atrakcyjnej poznawczo struktury do ukazania i trwałego zakorzenienia w pamięci potomnych panteonu rodzimych twórców, mężów stanu i uczonych. W tym działaniu ujawnia się ta sama, niezwykła i poruszająca troska o losy Rzeczpospolitej, która spajała całą jego twórczość prozatorską. Zamiast poprzestać na mechanicznym współtworzeniu słownika, uczony podjął próbę zbudowania autonomicznego bastionu narodowej tożsamości, przekonany, że ocalone na kartach encyklopedii szczegóły z życia wybitnych rodaków staną się dla przyszłych pokoleń bezcennym fundamentem kulturowej ciągłości.

Rozbita konwencja: nowatorski horyzont prozy diariuszowej

To głębokie przekonanie o sprawczej, dokumentacyjnej sile mowy niewiązanej udowadnia, że Naruszewicz – niezależnie od tego, jaki gatunek prozy brał na warsztat – nigdy nie podążał ślepo utartymi, konwencjonalnymi ścieżkami. Z pełną świadomością artystyczną i ideową przeobrażał zastane formy tak, by realizowały jego nadrzędny cel: ocalenie pamięci o narodzie i utrwalenie jego kulturowej tożsamości. To nowatorskie założenie zyskało doskonałą, choć na pierwszy rzut oka nieoczywistą, realizację w prozie diariuszowej biskupa, na którą złożyły się dwa osobne, dojrzałe dzieła relacjonujące oficjalne wojaże dworu stanisławowskiego.[12]

Skontrastowane ze swobodnym, nierzadko meandrującym staropolskim podróżopisarstwem osobistym, oficjalne relacje Naruszewicza zaskakują nowoczesną dyscypliną formy, która wyprowadza je daleko poza ramy monotonnego protokołu dworskiego. Pisarz czyni z czasu nadrzędną oś konstrukcyjną. Chronologia nie jest tu jedynie zewnętrznym porządkiem, lecz zasadą organizującą strukturę całego tekstu – od precyzyjnie skrojonej tytulatury po rytmicznie wyodrębniane daty dzienne. Naruszewicz z niemal kartezjańską pasją dąży do utrwalenia linearnego biegu zdarzeń, nadając monarszej podróży matematyczny puls: godziny pobudek, momenty ruszenia w drogę czy pory posiłków stają się stałymi punktami orientacyjnymi w tekście. Ten temporalny rygor znajduje swoje naturalne dopełnienie w precyzji przestrzennej, gdzie płynność drogi ustępuje miejsca ścisłemu pomiarowi mil, a czas podróży staje się obiektywną miarą topograficznego realizmu.

Przeczytaj również: Czy w kosmopolitycznym systemie Kanta jest miejsce dla Polaków?

Prawdziwy przełom dokonuje się jednak tam, gdzie chłód oficjalnego dokumentu ustępuje miejsca zmysłowej plastyczności opisu. Naruszewicz z dużą swobodą rozbija skostniałe ramy oficjalnego protokołu, wprowadzając do niego rozbudowane panoramy miast i natury – elementy rezerwowane dotąd dla zapisków prywatnych. Kiedy kreśli portrety Lublina, Kijowa czy Kaniowa, nie porzuca wprawdzie klasycznego sztafażu laudatio urbis, lecz nasyca go zupełnie nową wrażliwością.

Sam krajobraz zyskuje u biskupa fascynujące, podwójne oblicze: raz oglądamy go przez pryzmat oświeceniowej kategorii utilitas, gdzie malowniczość Bugu w Dubience czy Kanału Muchawieckiego splata się z pragmatyczną kalkulacją handlowych zysków, to znów – jak w Szczorsach Chodkiewiczów – natura zastyga w sielankowy obraz locus amoenus, stając się przestrzennym synonimem ładu. Dzięki tym zabiegom sztywny dotąd zapis monarszych podróży przeobraża się w szeroką, wieloaspektową panoramę Rzeczpospolitej. Spod pióra Naruszewicza wyłania się dynamiczny portret jej geografii, gospodarki i kultury, który w dobie dramatycznego kryzysu państwowości miał spełnić doniosłą misję: stawał się świadectwem żywotności, wewnętrznej spójności oraz cywilizacyjnego potencjału narodu.

***

Patrząc na tę wieloaspektową twórczość prozatorską Adama Naruszewicza, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z twórcą o rzadkiej wszechstronności, u którego pasja dziejopisarska, rygorystyczne zacięcie edytorskie, zmysł leksykograficzny oraz talent oratorski stapiały się w nierozerwalną całość. Każdy z realizowanych przez niego gatunków, odzwierciedlając dążenie do stworzenia nowoczesnego języka rodzimej kultury umysłowej, stawał się niezależną odpowiedzią na wyzwania epoki, a słowo pisane było potężnym, unikalnym orężem, mającym demiurgiczną moc ocalania. W każdym zaś z tych działań, niezależnie od gabinetowej skrupulatności czy dworskich zawirowań, nadrzędnym i absolutnym drogowskazem pozostawało zawsze dobro ojczyzny.

Dlatego, gdy w 1795 r., w następstwie trzeciego rozbioru, Rzeczpospolita zniknęła z map Europy, Adam Naruszewicz schronił się w Janowie Podlaskim. Odłożywszy pióro kronikarza, spędził tam w głębokiej melancholii końcowe miesiące życia, a gdy w lipcu 1796 r. zakończył swoją doczesną wędrówkę, spoczął w podziemiach janowskiej kolegiaty. Zgodnie z jego wolą na skromnej trumnie umieszczono łaciński cytat: Cor meum et caro mea requiescit in spe (Ps 16,9).

Inskrypcja ta stanowi nie tylko wyznanie osobistej wiary, lecz także wyraz głębokiego przekonania, że prawda historyczna i kunszt pióra mają moc ocalania narodowej podmiotowości. Naruszewicz rozumiał, że choć struktury polityczne upadają, to słowo przetrwa jako nienaruszalny depozyt tożsamości, z którego przyszłe pokolenia będą czerpać siłę do odbudowy kraju. Jego pisarstwo nie poddało się destrukcji czasu, pozostając uniwersalnym testamentem obywatelskiej odpowiedzialności za kształt Rzeczpospolitej.

Magdalena Bober-Jankowska

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [536]: „Naruszewicz. Rzeczpospolita pamięci”

Ilustracja: Camille Huard, Adam-Stanislas Naruszewicz: historien et poëte Polonais [...] (fragment), [1839-1841] // Biblioteka Narodowa Polona.pl

Przypisy:[1] Kaja Korneliusza Tacyta dzieła wszystkie. Przekładania Adama Stanisława Naruszewicza S.J, t. 1-4, Warszawa 1772-1773.

[2] A. Naruszewicz, Historyja narodu polskiego od początku chrześcijaństwa (1780-1786), t. II-IV, Warszawa 1780-1786.

[3] A. Naruszewicz, Historyja Jana Karola Chodkiewicza wojewody wileńskiego, hetmana W[ielkiego] Ks[ięstwa] L[itewskiego], t. 1-2, Warszawa 1781.

[4] Por. M. Bober-Jankowska, Czy Adam Naruszewicz napisał życiorysy sławnych Polaków? O nieznanych rękopisach biskupa koadiutora smoleńskiego, „Roczniki Humanistyczne” 2020, t. LXVIII, z. 1, s. 60-73.

[5] A. Naruszewicz, O zwierzchności krajowej w Tebach [w:] Historia polityczna państw starożytnych, od pewnego Towarzystwa napisana, Warszawa 1772.

[6] [A. Naruszewicz], Objaśnienie kwestii, czyli JW Zughoer użyć może praw w Polszcze ministrom dworów cudzoziemskich służących, bmw 1785.

[7] [A. Naruszewicz], Sprawa między księciem Adamem Czartoryskim, g. z. podolskich, oskarżającym, a Janem Komarzewskim... i Franciszkiem Ryxem... oskarżonymi jakoby o zamysł strucia tego księcia, bmw 1785.

[8] A. Naruszewicz, Dyjaryjusz podróży Jego Królewskiej Mości na sejm grodzieński, wyd. M. Bober-Jankowska, Warszawa 2008, ss. 408. „Biblioteka Pisarzy Polskiego Oświecenia” t. 8.

[9] A. Naruszewicz, Dziennik podróży Jego Królewskiej Mości na Ukrainę i do innych ziem koronnych, wyd. M. Bober-Jankowska, przy współpracy A. Masłowskiej-Nowak, Warszawa 2019, ss. 830. „Biblioteka Pisarzy Polskiego Oświecenia” t. 16.

[10] A. Naruszewicz, Tauryka, czyli wiadomości starożytne i późniejsze o stanie i mieszkańcach Krymu do naszych czasów, Warszawa 1787.

[11] M. Bober-Jankowska, Czy Adam Naruszewicz napisał życiorysy sławnych Polaków? O nieznanych rękopisach biskupa koadiutora smoleńskiego, „Roczniki Humanistyczne” 2020, t. LXVIII, z. 1, s. 60-73.

[12] Szerzej na ten temat zob. M. Bober-Jankowska, Proza diarystyczna Adama Naruszewicza, Warszawa 2021, ss. 276.

 logo MKiDN 2

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.