Do poprawnego działania strony wymagana jest włączona obsługa JavaScript

Roman Dąbrowski: O wyobraźni religijnej Naruszewicza-poety

Roman Dąbrowski: O wyobraźni religijnej Naruszewicza-poety

Poeta nieraz daje wyraz przekonaniu o szczególnie akcentowanej rozumności (o rozmiarach nie do ogarnięcia przez człowieka, choć w istocie pojmowanej na ludzki sposób, bo inaczej być nie może) działania Boga i stworzonego przezeń świata, wciąż całkowicie, co należy podkreślić, odeń zależnego – pisze Roman Dąbrowski w „Teologii Politycznej co Tydzień”: „Naruszewicz. Rzeczpospolita pamięci”

Bogata wyobraźnia poetycka Adama Naruszewicza kreowała obraz Boga jako przede wszystkim wszechmocnego Stwórcy świata, kierującego nim wedle niezmiennych prawideł, co pozwala dopatrywać się tutaj znaczącego wpływu atmosfery duchowej mającej źródło w popularnych wówczas wśród elit intelektualnych koncepcjach deistycznych. W jego wierszach o tematyce religijnej zabiegi antropomorfizujące w odniesieniu do Boga są bardzo oszczędne, nie mamy w zasadzie odniesień do konkretnych praktyk pobożnościowych, a przede wszystkim brak w nich – tak ważnych w naszej poezji religijnej innych epok – Trójcy Świętej, Matki Boskiej czy świętych. Nie oznacza to jednak oczywiście negowania Ich istnienia ani roli; nie stanowi w żadnym wypadku powodu do przypuszczeń, że biskup i poeta Naruszewicz był deistą. To bowiem w głównej mierze efekt ówczesnych tendencji w zakresie wyobraźni i języka poetyckiego. Z podobną sytuacją mamy zresztą do czynienia u innych twórców oświeceniowych, także tych zasadniczo ortodoksyjnych w swoich przekonaniach religijnych (np. księcia biskupa Ignacego Krasickiego). Punktem wyjścia dla wypowiedzi poetyckiej na ten temat była dla prezentowanego tu autora jednak z reguły obserwacja świata (nie Objawienie), kierująca myśl ku Stwórcy, skłaniająca do refleksji, zachwytu oraz formułowania, z reguły w patetycznym tonie, wniosków, które w dalszej kolejności dotyczą także człowieka, jego kondycji i wyborów moralnych.

Przeczytaj również: Meandry drogi życiowej Naruszewicza nie zniweczyły jego drogi twórczej

Naruszewicz dość chętnie wprowadza – na co wskazuje choćby badaczka i edytorka jego twórczości Barbara Wolska[1] – obrazowanie kosmologiczne; w różnych formach powraca w jego poezji afirmacja Boskiego ładu natury, wyraźnie przekraczającego granice ludzkiego pojmowania i wyrażania, jak w mającym postać apostrofy do Najwyższego wierszu Hymn do Boga:

Nieumieszczona w śmiertelnym rozumie,

Co świat dźwignąwszy, rządzisz wszystkowładnie,

Sprawczyni Wieczna, o której człek umie

To tylko mówić, żeć nigdy nie zgadnie.

Bóg Naruszewicza – nazwany tutaj poprzez istotnie przypominającą język deistów peryfrazę – jest, jak widać, nie tylko początkiem, lecz także podtrzymującym w istnieniu świat przyrody i wszechmocnym gwarantem jego ładu.

Poeta ten nieraz zresztą daje wyraz przekonaniu o szczególnie akcentowanej rozumności (o rozmiarach nie do ogarnięcia przez człowieka, choć w istocie pojmowanej na ludzki sposób, bo inaczej być nie może) działania Boga i stworzonego przezeń świata, wciąż całkowicie – co należy podkreślić – odeń zależnego. Dobrym przykładem jest w tym wypadku Hymn do Słońca, także służący w podstawowej wymowie przede wszystkim głoszeniu chwały Stwórcy. Słońce bowiem – jak czytamy – „ocean światłości”, stanowi źródło wszelkiego życia na ziemi i dokonujących się w nim przemian, zaprezentowanych w tym wierszu poprzez mocno oddziałujące na wyobraźnię nagromadzenie (co stanowi zabieg charakterystyczny dla Naruszewicza):

Z twej karocy złocistej Żyzność plon bogaty

Sypie na ziemię: owoc, ziarno, wdzięczne kwiaty.

Skąd wszelka dusza, żyjąc, co lata, co pływa,

Co chodzi, głosu na twe pochwały dobywa.

Władza tak przedstawionego Słońca – co ciekawe, raczej zgodnie z jeszcze heliocentryczną wizją kosmosu – pochodzi oczywiście od Wszechmocnego, który jest „latom niepodległy” i skutecznie steruje całym wszechświatowym mechanizmem: „Twojej przedwiecznej Istoty / Mądrość kieruje wszystkie niebieskie obroty”. Dalsze obrazowanie posiada w pewnej mierze cechy dyskursu mitologicznego, afirmując niejako wyższość w tym wypadku poetyckiej wyobraźni i języka nad wiedzą naukową:

Ty nimi lotnych duchów obarczywszy skrzydła,

Jednym ostrogi, drugim przydajesz wędzidła,

By krążąc po powietrzu rozlicznymi koły,

Śliczną sceną bawiły podniebne żywioły.

Warto w przytoczonym cytacie zauważyć nie tylko zachwyt nad doskonałością i porządkiem, ale również, w ostatnim wersie, wzmiankę o pięknie („śliczną”), co mogłoby, choć tylko w pewnym stopniu, przywodzić na myśl słynny Hymn Jana Kochanowskiego wysławiający Boga artystę. 

Bóg Naruszewicza nie jest zatem, jak widać, jedynie zegarmistrzem (jak to obrazowo ujmował Wolter), który stworzył świat i nadał mu prawa; On permanentnie czuwa nad całym swoim dziełem. Co ciekawe, jako wciąż zależne od Stwórcy zaakcentowane jest tu nie samo istnienie świata, „żywiołów” stanowiących jego budulec, ale właśnie panujący w nim rozumny ład: 

Bez Twej wodzy opatrznej bądź na chwilę drobną

Świat by się cały okrył ruiną żałobną,

A rozhukane sfery, wzorem bystrych koni,

W pierwej sprzecznych żywiołów pogrążyły toni.

Taka postawa – która akcentuje postrzeganie Stwórcy jako kreującego i gwarantującego porządek wedle własnej mądrości, ale zarazem unika przypisywania Mu atrybutów wynikających z wiary w Objawienie – określała, by tak rzec, niemal na stałe wyobraźnię poety w tym względzie. Świadczy o tym fakt, iż wyraźnie wybrzmiewa ona także choćby w utworze Do Stanisława Augusta, króla polskiego…., mającym jako całość odmienny cel i charakter (akcentującym analogię między rozumnym porządkiem przyrody a porządkiem społecznym):

Lecz skoro Mądrość Wieczna swym duchem ożywnym

Kazała się szykować stworzeniom przeciwnym,

Naznaczając każdemu należyte siadło,

Wnet się wszystko w misterny porządek układło.

Obraz działania Boga wobec natury uzyskuje jeszcze nowy wymiar poprzez wyraźne powiązanie z kwestią czasu i wieczności. W Hymnie do Boga w ten sposób zostaje wskazana niewspółmierność małego człowieka, „lichego zlepka” oraz nieskończonego Stwórcy – „Nigdy się wieczność w czasie nie pomieści”. Szczególnie ciekawie pokazuje to jednak Hymn do Czasu, będący znakomitą, wnoszącą przy tym własne oblicze artystyczne i ideowe polskiego autora, parafrazą ody Antoine’a Léonarda Thomasa Ode sur le Temps. Zasadnicza idea utworu opiera się na przeciwstawieniu będącej domeną Boga wieczności oraz czasu, który jest związany ściśle z naturą, ale posiada swoje źródło właśnie w wieczności, pojawił się wraz z aktem kreacji świata. Autor Hymnu… ujmuje to następująco:

Wieczność kolebką twoją: w niej, leżąc ukryty,

Jużeś był, acz bez władzy, nim sklep gwiazdolity,

Nim ziemię dzielny Twórca, i co dysze na niéj,

Z mętnej spornych żywiołów wydźwignął otchłani.

Takie zaprezentowanie problemu otwiera się na bogatą, sięgającą antyku tradycję filozoficzną. Wyprowadzenie świata ze „spornych żywiołów” (nie „z niczego” – to jednak odrębny problem) może przywoływać Platońskiego Timajosa, gdzie potem grecki filozof podsumowuje również wcześniejsze rozważania na temat czasu: „Powiem krótko: czas zrodził się jednocześnie z niebem, aby, zrodzone razem, razem także się rozpadły, gdyby kiedyś miały się rozpaść”[2]. Przypominają się też w tym momencie refleksje św. Augustyna dotyczące czasu, jak stwierdzenie, że „przed stworzeniem nieba i ziemi nie było czasu”[3].

Moment jego zaistnienia był tożsamy z ustanowieniem przez Boga obserwowanego właśnie porządku:

Tyś wyszedł. Bóg ci pewne przepisał prawidła;

On, lotne lekkim pierzem przyodziawszy skrzydła,

Rzekł do Natury: „Tobie w dziale czasy skore,

Póki świata, oddaję – ja, Pan, wieczność biorę”.

Należy zauważyć, iż Stwórca nie tylko rozdzielił role, nie tylko nieodwołalne prawa i ograniczenia przypisał czasowi, ale – to powtarzający się motyw u prezentowanego poety – także ciągle nadzoruje niejako jego bieg, będąc wciąż poza i ponad nim: „Boże, to Twa istota, pod Twoimi oczy / Bystry wieków ocean szumne nurty toczy”.

Sam człowiek, podlegając przemijaniu, jest także obserwatorem dość plastycznie tu przedstawionych (co, jak wyżej wspomniałem, jest typowe dla Naruszewicza), niszczących skutków działania czasu – „zewsząd smutne zwłoki / Okropnymi zniszczenia trwożą myśl widoki” – zarówno w odniesieniu do ludzkich dzieł, jak też całego uniwersum:

Tu porosłe mchem groby zgniłe cisną trupy:

Tu w gruzach mury leżą; tu stłuczone słupy;

Tu, kędy stały miasta, nie masz i pamięci – 

Wszędy czas srogich zębów wytłoczył pieczęci.

Niebo, ziemia – nic jego nie ulęże mocy,

[…]

W tym miejscu poeta wprowadza gloryfikację myśli, która „wyżej niebios lata” oraz „Patrzy z góry na rumy i okropne głazy”, zdolna jest objąć całość czasu: „A patrząc na znikomych rzeczy błahy wątek, / Widzi razem ich koniec i pierwszy początek”. Warto zauważyć, że obrazową formą oddania tej sytuacji jest powszechnie stosowana metafora przestrzenna – to, co zniszczalne, zmienne w czasie, znajduje się na dole, natomiast wieczność, ku której wznosi się ludzka myśl, sytuowana jest na górze. W niej właśnie możliwe jest skupienie tego, co było, i tego, co będzie. Ten pogląd znowu zdaje się znów współgrać z refleksjami św. Augustyna, konstatującego, że czas może być mierzony przez umysł, który jako jedyny jest zdolny objąć to, co przeszłe, teraźniejsze i przyszłe – „W tobie, myśli moja, mierzę czasy”[4]. 

Przeczytaj również: Prozatorski warsztat Adama Naruszewicza to żywy, pulsujący tygiel

Horyzont czasu na początku i na końcu stanowi właśnie wieczność; z niej czas wyszedł i przez nią zostanie pochłonięty; tworzenie i niszczenie są w jego ramach nierozerwalnie związane, a przy tym wpisują się oczywiście w chrześcijańską, odmienną od antycznej, koncepcję dziejów. Ten proces jest jednak ograniczony władzą Boga, który „najdrobniejsze czasu momenta policzył” i jako jedyny wie, kiedy nastąpi koniec. Ciekawe, że zgodnie z klimatem intelektualnym epoki, pojawia się tutaj również wzmianka o naturalnym, wytłumaczalnym naukowo, uwarunkowaniu owego końca, czyli wyczerpywaniu się energii słonecznej: „Zemdlone długim biegiem słoneczne woźniki / Ujrzą z wolna wysychać ogniów swych poniki”.

Z perspektywy człowieka przemijanie czasu ujawnia się przede wszystkim w biegu życia zmierzającego do nieuchronnej śmierci. W tym kontekście usytuowany jest następujący potem fragment satyryczny, gdzie podniosłość zastępują zabiegi głównie deprecjonujące ludzi, którzy nie pojmują swojej sytuacji egzystencjalnej. Poeta umiejętnie posługuje się tutaj znów tak lubianą przez siebie figurą plastycznego nagromadzenia:

Ten z pieluch umarł, stu lat ciężarem skrzywiony,

Ów samym sobą kupczy dla marnej mamony;

Ten, szuler, mózg przy kartach susząc, zdrowie stracił,

[…]

Wreszcie następuje zwięzłe podsumowanie: „Tak żyć obelżywie, / Jest mniemać, że nie żyjąc, żyć można szczęśliwie”. Jak widać, to sfera racjonalna, myśl wiąże człowieka z wiecznością, a tym samym i z Bogiem; zmysłowość zaś kieruje w stronę zniszczalnej natury. Zasadniczą powinnością człowieka, wynikającą poniekąd z jego istoty, jest poznawanie samego siebie, zatem zdobywanie mądrości – „Kochajmy mądrość!” – która, dodajmy, objawiła się w twórczym akcie Boga i imponującym porządku Jego dzieła, a teraz wyznacza drogę do wieczności. Podmiot mówiący deklaruje, że gdyby miał sprzeciwić się temu, co najważniejsze – „Jeśli me serce iść ma w gnuśne zmysłów pęta” – jego życie straciłoby wartość: „Wolę chwalebnie umrzeć niźli żyć nikczemny”. Człowiek, zawieszony między czasem a wiecznością, żyje bowiem naprawdę przez duszę, która przejawia się w myśli. Ta natomiast jest tutaj rozumiana jako odblask wieczności.

Wymowę Hymnu do Czasu można więc powiązać w pewnym stopniu z wciąż obecną wówczas w chrześcijańskiej Europie tradycją myślenia mającego źródło w stoicyzmie. Do przeciwstawienia wieczności i czasu, Boga i natury, duszy i ciała (myśli i materii) dochodzi tu opozycja życia „nikczemnego” oraz rozumnego, opartego na cnocie. Ludzka egzystencja wpisana jest w kosmiczny, harmonijny porządek; a wartości moralne, sławy i cnoty, są powiązane z tymże racjonalnym porządkiem, a poprzez niego z wiecznością i ostatecznie – z Bogiem.

W tym kontekście jako jeszcze lepiej zrozumiałe jawią obecne w innych przywołanych wyżej wierszach Naruszewicza deklaracje postawy podmiotu mówiącego wobec Stwórcy. Tak choćby kończy się Hymn do Słońca, gdzie człowiek jawi się jako – niekiedy niegodny – uczestnik wszechświatowej, „dziwnej” harmonii sławiącej Boga:

Jeżeli człek niewdzięczny w Twych przybytkach, Panie,

Tłumi w niegodnych ustach dziwnych łask wyznanie,

Samo Cię od połudnej do północnej osi

Niebo, swojego sprawcę, pochwałami wznosi.

Hymnie do Boga mamy zaś bezpośredni wyraz podziwu, pełnego oddania i – co należy podkreślić – wdzięczności: „Co mam, to Twoje: wszystko Ci oddawa / Pokorny umysł, wdzięczny za Twe dary”. 

Roman Dąbrowski

Wszystkie artykuły w „Teologii Politycznej Co Tydzień” [536]: „Naruszewicz. Rzeczpospolita pamięci”

Ilustracja: Anton Raphael Mengs, Descent, ok. 1761-1769, Museu Nacional d'Art de Catalunya - MNAC, Barcelona // Wikimedia Commons 

Przypisy:

[1] Wszystkie cytaty w wierszy Naruszewicza pochodzą z opracowanej przez tę badaczkę edycji krytycznej: A. S. Naruszewicz, Poezje zebrane, t. I, Warszawa 2005, t. II, Warszawa 2009.

[2] Platon, Timajos, Kritias albo Atlantyk, przeł. P. Siwek, Warszawa 1986, s. 46.

[3] Św. Augustyn, Wyznania, przeł. M. B. Szyszko, Warszawa 2008, s. 438

[4] Tamże.

 logo MKiDN 2

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury


Jeśli chcesz żywej, niezależnej politycznie myśli o Polsce, Europie i świecie, jeśli ciekawią Cię następne numery Teologii Politycznej Co Tydzień, jeśli czekasz na nasze książki, seminaria, dyskusje i kolejne artykuły na naszej stronie, wesprzyj nas stałą wpłatą. Dołącz do grona Mecenasów Teologii Politycznej. To dla nas bardzo ważne. Jesteśmy niezależnym środowiskiem intelektualnym. Istniejemy i rozwijamy się dzięki hojności naszych przyjaciół. Zapraszamy!

Dołącz już dziś i WSPIERAJ TEOLOGIĘ POLITYCZNĄ!

Wpłać darowiznę
100 zł
Wpłać darowiznę
500 zł
Wpłać darowiznę
1000 zł
Wpłać darowiznę

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, aktualnych promocjach
oraz inne istotne wiadomości z życia Teologii Politycznej - dodaj swój adres e-mail.